Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Premier League

Kogucia rzeczywistość

27. sezon Premier League rozpocznie się za 4 dni. W codziennym cyklu czas na ostatniego przedstawiciela czołowej szóstki, który poprzednią kampanię zakończył na 3. miejscu. Jest to oczywiście Tottenham, który trzeci raz z rzędu zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. Koguty niedługo przeprowadzą się na nowiutki stadion i chcą utrzymać stabilizację sportową. Na co stać drużynę wobec braku wzmocnień? 

4 lata pracy Mauricio Pochettino, to symbol progresu i okres, w którym z jego ekipą liczył się każdy. Agresja, intensywność i narzucanie rywalowi swojego stylu gry. Z tego słynął klub z północnego Londynu, który był jednocześnie jednym z najmłodszych zespołów w lidze. Mimo mniejszych zasobów finansowych dzielnie walczył i wielokrotnie wygrywał z przeciwnikami, którzy wydawali krocie na transfery. Udawało się to dzięki kilku czynnikom.

Kadra Tottenhamu weszła na wyższy poziom, a zawodnicy pokroju Eriksena czy Kane’a stali się liderami nie tylko swoich formacji, ale i całej grupy. Argentyński szkoleniowiec potrafił utrzymać wśród swoich podopiecznych motywację i koncentrację, a dodatkowo przekonać, że nadejdzie czas zdobywania trofeów. Ci, w większości, chcieli dla niego grać i „znosili” niższą płacę niż potencjalne zarobki w bogatszych klubach.

Było jednak coś jeszcze. Kto wie, czy nie coś kluczowego. Pochettino ma zdolność wyciskania maksimum z danych mu zasobów. Czytaj: maksimum, a czasem nawet więcej, z posiadanej kadry. Jasne, nie może narzekać. Ma w końcu kilku zawodników klasy światowej oraz graczy z potencjałem, by ten poziom osiągnąć. Poszczególne drużyny na przestrzeni ostatnich lat wyglądały jednak na papierze lepiej.

Nie oszukujmy się, Koguty nigdy nie były królem polowań na rynku transferowym. Nie przeszkadzało im to jednak w osiąganiu bardzo dobrych wyników sportowych. Działo się tak przede wszystkim dzięki temu, iż zatrzymywali niemal wszystkich kluczowych zawodników. Wyjątkiem okazał się jedynie Walker, który rok temu wybrał Manchester City. By jednak w końcu skutecznie powalczyć o trofea potrzebne są wzmocnienia. Tych w kończącym się okienku brak.

Nie może to dziwić z uwagi na wciąż budujący się nowy obiekt. Lata posuchy z tego samego powodu przeżył przecież odwieczny rywal Tottenhamu – Arsenal. Nie może jednak również dziwić frustracja Pochettino, który przekonuje, że potrzebuje nowych graczy, a od którego zaraz wymagać się będzie jak najlepszych wyników. A nie oszukujmy się, reszta stawki się zbroi i po cichu ucieka.

Do klubu nikt, poza powracającym z wypożyczenia Janssenem, nie przyszedł. Zero nowych twarzy, zero powiewu świeżości. To, co z pewnością cieszy, to fakt, iż jednocześnie nikt nie odszedł. Dodatkowo Harry Kane przedłużył swój kontrakt do 2024 roku i mimo zainteresowania topowych europejskich drużyn wiąże swoją przyszłość z Kogutami.

Wydawałoby się, że taki stan rzeczy nie byłby zły. Stabilna, ograna kadra, to w wielu przypadkach plus. Biorąc jednak pod uwagę zakończony mundial, po którym spora liczba zawodników Tottenhamu potrzebowała i nadal potrzebuje odpoczynku, brak nowych sił może okazać się bolesny. Dodatkowo gra na kilku frontach wymaga szerokiej, wyrównanej kadry, a jednym z częstszych zarzutów kierowanych w stronę Londyńczyków jest brak wartościowych zmienników, którzy daliby impuls z ławki lub pozwoliliby podstawowym graczom na częstszą regenerację.

Brak kluczowych jednostek nieco odbił się na przedsezonowych sparingach. Z naciskiem na nieco, gdyż udało się pokonać Romę oraz Milan, a porażka po rzutach karnych z Barceloną to nie wstyd. Wszystko przykryło jednak niepowodzenie w starciu z Gironą, a raczej jego rozmiar – 1:4. Wzmogło to dyskusje i rozmyślania na temat szans na sukces w nadchodzącym sezonie.

Moim zdaniem Koguty uplasują się ostatecznie w pierwszej czwórce. Ich potencjał kadrowy wciąż może imponować i zapewnić udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Pytanie, co z innymi rozgrywkami? Na Starym Kontynencie nie daję im większych szans na dojście do decydujących faz. Wszystko zależy jednak od losowania. Jeśli chodzi o puchary krajowe, to nigdy nie są one priorytetem, lecz zawsze miłym dodatkiem. Tym bardziej, kiedy ostatnie trofeum trafiło do klubowej gabloty ponad dekadę temu.

Facebook Comments