Czy kibice nadal kochają Mameda?

Nie byłem nigdy fanem Mameda Khalidova. Nie potrafiłem. Zawsze uważałem że to facet o dużych umiejętnościach który marnuje swoją karierę. Początkowo byłem zły. Może inaczej, byłem cholernie zawiedziony. Gdzieś tam oczyma wyobraźni widziałem Mameda broniącego się przed sprowadzeniami Chrisa Weidmana i szukającego poddania na Michaelu Bispingu. Gdy cała Polska pokochała Khalidova, ja czułem obojętność. Mijały lata, kibice coraz bardziej oddalali się od Mameda, a mi po ludzku zrobiło się go szkoda. O karierze która mogła potoczyć się inaczej słów kilka.

Poziom sportowy polskiego Czeczena jest niepodważalny.

Oczywiście sam wielokrotnie powtarzałem że lepszy zapaśnik jako rywal i były problemy, ale śmiem twierdzić że mistrz KSW to absolutne TOP10. Zapewne jego umiejętności dla wielu z Was przytłumiły ostatnie jego starcia na KSW które po prostu były słabe. Nie znam jednak zawodnika MMA który całą karierę walczyły na wysokim poziomie. To sport w którym decyduje wiele czynników, wystarczy niewielki problem przy robieniu wagi a forma jest diametralnie gorsza. Mam wrażenie że moje wątpliwości co do umiejętności Mameda po części wynikały również z faktu że czułem się zawiedziony jego wyborami. Bądźmy jednak szczerzy, skoro taki Michael Bisping mógł dzierżyć pas UFC, to Mamed nie dałby sobie tam rady? Niestety na zawsze to pozostanie gdybaniem.

Czym tak bardzo podpadł mi Mamed?

Oczywiście brakiem ambicji. Czekałem aż będę zarywać noce by oglądać jego walki w UFC. Nie doczekałem się. Pewnie że przyjąłbym to ze spokojem gdyby nie fakt że sam Khalidov zrobił mi nadzieję. Po kilku miesiącach „negocjacji” poczułem się oszukany. Szybko zacząłem łączyć fakty-Mamed w wywiadzie u Kuby Wojewódzkiego twierdzi że nie interesuje go wyjazd do Stanów, miesiąc później na wizji prosi swoich menedżerów o załatwienie angażu w UFC. Sorry, ale do dzisiaj tego nie kupuję. Jak dla mnie osobiście to było zwykłe zagranie typowo pod publiczkę. Tak żeby fani odczepili się z namowami zmiany organizacji, a jednocześnie żeby zawodnik dostał podwyżkę od KSW. Zresztą sam poniekąd zdradzał że kluczowe znaczenie ma kasa której Polska organizacja daje więcej. W UFC musiałby zrobić krok w tył i zaryzykować, a dopiero z czasem mógł liczyć na większe zarobki. Opowieści o negocjacjach ze Strikeforce które już wówczas stało na skraju bankructwa i powszechnie mówiło się że kwestią czasu jest przejęcie jej przez UFC też uważam za ściemę. To po prostu nie miałoby większego sensu.

Cholernie zażenowało mnie wciskanie kitów że UFC nie szanuje Polaków i nie chce Mameda bo jest patriotą.

Ależ to było słabe… Khalidov zaczął częściej pojawiać się z biało-czerwonym szalikiem i opowiadać jak KSW jest wspaniałe. Znaczna część miłośników MMA go totalnie olała. Nie chcesz bić się z najlepszymi? To nigdy nie będziesz najlepszy. Oczywiście wielu wciąż wierzyło w zawodnika Arachionu Olsztyn. Właścicielem KSW obiecali że są w stanie sprowadzać mu topowych rywali. Jak wiemy z perspektywy czasu nie udało im się sprowadzić nikogo z zapowiadanych gwiazd, a ostatnio skupili się na promocji Popka, Tomasza Oświecińskiego i Artura Szpilki. Raczej nie są to te zapowiadane gwiazdy światowego MMA.

Mamed dalej robił swoje w KSW. Liczba fanów nie malała choć na miłości do Czeczena było coraz więcej zgrzytów. Coraz więcej było również głosów że zweryfikują go Drwal, Materla lub Falcao. Khalidov wygrywał wszystko jak leci, chociaż nie udało mu się stoczyć pojedynku z pierwszym z nich. Fani coraz częściej życzyli mu porażki. Gdzieś powoli przelewała się czara goryczy. Mamed olał największy portal o MMA w Polsce MMA Rocks odmawiając im wywiadów na czym też mocno stracił. Wszyscy wiemy jak to działa. Masz przychylność mediów-jesteś na wygranej pozycji.

Wystarczyła jednak gorsza dyspozycja w starciu z Azizem Karaoglu i kontrowersyjna decyzja sędziów, a fala pomyj wylała się na mistrza wagi średniej. Właściwie krytyka dotyczyła wszystkiego. Słynnych tańców do hymnu ISIS, fikołków w trakcie walki. Gdy Materli wybaczono kłopoty z prawem i niechlubną porażkę z Jayem Silvą, Mamed stał się celem ataków wielu widzów. Jest coś w tym co kiedyś w swoim skeczu mówił stand-uper Abelard Giza. W każdym jest mały „skurwiel” który co jakiś czas musi popełnić mały grzeszek. Kibice często wybaczają swoim ulubieńcom problemy z prawem. Mamed przez długi czas miał wizerunek kryształowego człowieka. Przy pierwszej okazji fala hejtu która wcześniej nawarstwiała się, wybuchła.

Coraz bliższa stawała mu się organizacja ACB.

W końcu sznurki pociągali w niej Czeczeni i uchodził tam za wielką gwiazdę. Mamed z tygodnia na tydzien zbliżał się do tej organizacji, aż w końcu dla niej zawalczył. Piękne zwycięstwo i tak wiązało się ze sporym hejtem w Polsce. Na fali niechęci do Islamu coraz gorzej oceniano życie prywatne Khalidova. Już wtedy było mi go szkoda. Mimo iż wykazał się brakiem ambicji to nie widzę w czym gorszy jest od takiego Michała Materli albo Borysa Mańkowskiego. Z tym drugim stoczył swoją ostatnią walkę. I mimo iż moim zdaniem jego wygrana była oczywista, to i tak znaczne grono kibiców oskarżylo Khalidova i cale KSW o stronniczy wynik.

Dziś w mediach pojawiła się informacja że Mamed Khalidov na nadchodzącej gali KSW z mistrzem wagi półciężkej Tomaszem Narkunem. Walka zapewne podzieli grono kibiców MMA w Polsce. Co ciekawe, widzę że dzięki niezbyt inteligentnym zachowaniom Narkuna który mówiąc wprost w wielu wywiadach zachowywał się kretyńsko, to właśnie Mamed może liczyć na sympatię większej liczby osób. Czy ta walka poprawi jego notowania u fanow? Myślę że może dać mu bardzo dużo, szczególnie jeśli pewnie wygra.

Jak obiektywnie oceniać karierę Khalidova?

Niespełniona. Nie trawię piłkarzy którzy wybierają ligę Chińską ponad sportowe wyzwania, więc podobnie uważam o Mamedzie i braku jego przejścia do UFC. Parafrazując Obi Wana z Gwiezdnych Wojen, to on miał być wybrańcem który wprowadzi polskie MMA na wyższy poziom, a nie spędzi całą karierę w KSW ktore z gali na galę coraz bardziej popada w cyrk celebrytów.

Facebook Comments