Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Ligue 1

Kamil Glik rezerwowym Monaco?

Kamil Glik jest w pewnym sensie dla Monaco tym, kim dla Williamsa Robert Kubica. Generalnie – nikt go otwarcie nie wini za słabe wyniki zespołu, ale zarazem trudno udawać że wszystko jest takie jak powinno. Podczas wczorajszego starcia ligowego z ekipą Nice, po raz drugi w czasie swojego pobytu w Ligue 1 spędził cały mecz na ławce rezerwowych. Wcześniej, na przestrzeni czterech sezonów taka sytuacja miała miejsce tylko raz – 20 maja 2017 roku, gdy Monaco miało zapewniony tytuł mistrzowski i Leonardo Jardim dał szansę występu rezerwowym. Co dalej z reprezentantem Polski? Czy jego czas w drużynie z księstwa dobiega końca?

Będę brutalnie szczery – taki scenariusz jest jak możliwy. Jestem pewien że Polak w tym sezonie jeszcze nie raz pojawi się na murawie, bowiem Jardim ma w swojej kadrze ledwie pięciu środkowych defensorów, a ostatnio decyduje się na grę w systemie 3-4-3. Kamil rywalizacji z fatalnym Naldo nie ma szans przegrać, szczególnie że Brazylijczyk nie łapie się nawet do meczowej osiemnastki. Z pozostałą trójką będzie już trudniej.

Miejsce na środku obrony w starciu przeciwko Nicei wywalczył sobie Benoit Badiashile. Chłopak ma ledwie 18 lat, a już całkiem spore doświadczenie (31 ligowych spotkań), jest etatowym reprezentantem francuskich młodzieżówek, spośród wszystkich defensorów Monaco zbiera najlepsze noty pomeczowe. To że będzie grał regularnie – jest dla mnie oczywiste. Nawet jeśli popełni kilka błędów, to wydaje się być inwestycją na lata. Gość ma dwie ważne cechy dla środkowego obrońcy – znakomite warunki fizyczne (1.91), oraz umiejętność wyprowadzania akcji długimi podaniami. Jeśli poprawi swoją koncentrację, z pewnością jeszcze nie raz o nim usłyszymy. Zresztą, nie bez powodu jest w tym roku nominiowany w plebiscycie „Golden Boy”

Na boisku pojawił się również najdrożej wyceniany z całej piątki środkowych obrońców – Guillermo Maripan, podstawowym zawodnik reprezentacji Chile, sprowadzony przed miesiącem za 18 milionów euro z Alaves. Nie wydaje się takich kwot na gościa który miałby siedzieć na ławie, nawet w takim klubie jak Monaco. Maripan bardzo przeciętnie angażuje się w akcje ofensywne, za to wygrywa zdecydowaną większość pojedynków powietrznych.

Obok tej dwójki, na murawie pojawił się wczoraj brazylijczyk Jemerson, który w zespole figuruje dłużej niż Kamil Glik. Umówmy się, nie jest to żaden wybitny grajek, przez długi czas traktowany był jako zapchajdziura która może grać na środku, ale i prawej obronie oraz jako defensywny pomocnik. Zalety – wygrywa mnóstwo pojedynków główkowych, wady – zdarzają mu się głupie faule.

Na moje oko – Badiashile i Maripan są pewniakami do gry w pierwszym składzie. O występy u ich boku rywalizować będą Glik oraz Jemerson. Kandydatura Kamila ma wiele argumentów, chociażby kwestię doświadczenia. Z drugiej strony Polak w ostatnich miesiącach kompletnie nie radził sobie w roli lidera linii defensywnej, wielu francuskich dziennikarzy narzekało że wprowadza niepotrzebny chaos. Jemerson jest opcją tymczasową, do czasu aż Polak wróci do odpowiedniej dyspozycji. Pytanie, kiedy do nastąpi? To nie jest kwestia kilku występów, kryzys trwa od dawna. Wbrew temu co zgłoszą nasze rodzime media, szkoleniowiec Monaco nie ma żadnego ciśnienia żeby „odbudować” Glika. Bardzo słaby początek sezonu pokazał że drużyna potrzebuje przebudowy i będzie w przyszłości opierała się na takich grajkach jak Badiashile i Maripan. Kamil dostał szansę odpoczynku od gry i przemyślenia kilku spraw. Być może wróci do składu w najbliższy weekend ale musi zdawać sobie sprawę że nikt nie będzie na niego stawiał ze względu na zasługi. W tym biznesie nie ma sentymentów.

Facebook Comments