Jakoś to będzie?

Pamiętacie taki serial jak „Moda na sukces”? Pamiętacie, każdy go kojarzy. Autentyczna sytuacja miała miejsce dobre kilkanaście lat temu. Nie było wtedy filmów w internecie, więc z nudów czasami zerknąłem co tam słychać u Forresterów. No wiecie, rodzina oglądała, a w domu mieliśmy tylko jeden telewizor. W poniedziałek zaczął się w serialu pokaz mody, gadka szmatka, 30 minut odcinka zleciło. Przez kolejne dni miałem jakieś inne zajęcia, ale w piątek ponowie obejrzałem fragment tego tasiemca. Jak się szybko zorientowałem, to był piąty odcinek z rzędu w którym wałkowano temat pokazu. Dziwnie? Najlepsze dopiero na koniec, bowiem finalnie okazało się że pokaz był jedynie snem Ridge’a. Czujecie temat? Pięć odcinków poświęcili żeby opowiadać o czyimś śnie. Genialne!

W ciągu ostatnich 10 tygodni obejrzałem 6 odcinków produkcji „reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka”. Razem daje to 540 minut, po których czuję się jak po pamiętnym odcinku Mody na sukces. Selekcjoner od początku zapowiadał że traktuje Ligę Narodów jako pole do sprawdzenia nowych zawodników i ustawień, ale na dobrą sprawę nic kreatywnego do gry reprezentacji nie wprowadził, a szumnie zapowiadany przegląd kadr okazał się stawianiem na wąskie grono tych samych twarzy. Osobiście oczekiwałem czegoś innego. Może naiwnie, chociażby tego że podziękuje na jakiś czas piłkarzom którzy zawalili mundial i da im jasny sygnał że muszą zapracować na kolejną szansę. Sam styl gry zapamiętam głównie z kosmicznego pomysłu na rzuty różne.

Glik-Bednarek, Glik-Kamiński, Glik-Bednarek, Glik-Bednarek, Bednarek-Kamiński, Bednarek-Cionek. Tak wyglądał środek naszej defensywy w kolejnych występach drużyny pana Jerzego. Szukanie duetu obrońców ograniczyło się do 4 piłkarzy, gdzie właściwie znikąd w ostatniej chwili w kadrze pojawił się Cionek. 6 spotkań, czego się po nich dowiedzieliśmy? Ano niewiele. Kamiński zawalił sparing z Czechami, Cionek o dziwo całkiem przyzwoicie zaprezentował się z Portugalią, a przecież został powołany dopiero w trybie awaryjnym po kontuzji Kamila Glika. Wilusz z Rostova? Nie, bo gra „tylko” w piątej drużynie ligi rosyjskiej.

Linia pomocy? Od początku szansę od Brzęczka dostał Mateusz Klich i wygląda na to że na dłużej zostanie w reprezentacji. Obok niego na pewne miejsce mogą liczyć Piotr Zieliński i Grzegorz Krychowiak. Ten pierwszy w tym roku 6 bramek i 2 asysty. Przypominam że za chwilę będzie grudzień. Krychowiak? Mimo nieudanego mundialu znów jest niezbędny kadrze. W końcu występuje „aż” w czwartej drużynie ligi rosyjskiej.

Atak? Lewandowski, Milik-Piątek, Piątek-Lewandowski, Milik-Lewandowski, Lewandowski, Milik. Trzech napastników, z czego Piątek po meczu z Włochami (w którym strzelił bramkę) siadł na ławie i od trzech spotkań pozostaje bez ani jednej rozegranej minuty w reprezentacji.

Nie jest winą selekcjonera, że poszczególni zawodnicy są bez formy. Jerzy Brzęczek ponosi jednak pełną odpowiedzialność za to na jakich piłkarzy stawia. Dziś cała filozofia reprezentacji Polski opiera się na wierze. Liczymy że Krychowiak po przerwie zimowej wróci do wysokiej formy (której nie ma od jakichś 2 lat), że Milik zacznie strzelać seryjnie, a nie jedynie od święta, Bednarek znów zacznie grać w Southampton, a piłkarze z młodzieżówki z dnia na dzień zaczną rządzić a seniorskiej drużynie. Cholera, tylko ten sam scenariusz mieliśmy w głowach 6 spotkań temu.

Jestem zrzędą, marudą i narzekaczem, ale wolałbym przegrać te 6 spotkań, ale przewietrzyć kadrę po smrodzie jaki wywołał mundial. Tymczasem wygląda to tak jakby ktoś w śmierdzącym pokoju popsikał trochę aerozolem o zapachu oceanu i wierzy że problemu już nie będzie.

Co dalej czeka Brzęczka? Kilka świętych krów będzie dostawało powołania niezależnie czy jest w formie, zresztą nawet nie łapiąc się do meczowej osiemnastki w swojej lidze można liczyć na miejsce w reprezentacji. Skoro już na starcie pokazał że ugina się i stawia na ludzi z nazwiskami, a niekoniecznie z formą, to ciężko mieć nadzieję że nagle coś się z tym zmieni. Zresztą, przecież sam w wywiadzie stwierdził że musi stawiać na Kubę czy Bednarka, bo nie ma alternatyw. Czy ich szukał? No nie bardzo.

Co z tą mityczną świeżą krwią? Najlepszy przykład to Rafał Pietrzak z Wisły. Chłopak miał być odkryciem Brzęczka i rzeczywiście regularnie dostaje powołania. 6 spotkań bez większej stawki, ile Rafał spędził na murawie? 28 minut. Euro U-21 odbędzie się za 7 miesięcy, czyli rozumiem że do tej pory Brzęczek nie rusza piłkarzy Michniewicza, żeby nie rozbijać mu drużyny? Cholera, a to nie kadra seniorska powinna być najważniejsza? Czy widzieliście żeby Portugalia odpuściła Renato Sancheza, Rubena Nevesa albo Goncalo Guedesa kosztem zespołu U-21?

Nie chcę być złym prorokiem, ale to się raczej nie uda. Może i awansujemy na Euro 2020, ale sam awans będzie dla nas sufitem. Jerzy Brzęczek może i jest fajnym kolesiem, może świetnie gra na grzebieniu albo recytuje pięknie Akademię Pana Kleksa, ale selekcji dokonać nie potrafi. Jeśli już na starcie ograniczył się do kilkunastu nazwisk i ślepo na nich stawia, to co będzie dalej? Nikt nie mówi tutaj o szukaniu kadrowiczów w 1 lidze i jakichś kosmicznych eksperymentach, ale skoro nic nie zmieniamy, to może trzeba było zostawić na stanowisku Adama Nawałkę?

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *