Jagiellonia dała Legii lekcję futbol

Miał być wielki hit Ekstraklasy i poniekąd był. Jagiellonia Białystok udzieliła Legii Warszawa bolesnej lekcji futbolu. Dominacja ekipy z Podlasia była w tym spotkaniu niepowtarzalna. Właściwie poza Arkadiuszem Malarzem który kilka razy desperacko ratował swoją drużynę przed wyższą porażką, reszta zawodników z Warszawy wyglądała jak dzieci zagubione we mgle. Jeszcze za czasów dzieciaka do mojej szkoły przyjechał Janusz Chomontek. Kojarzycie pewnie faceta, wielokrotny rekordzista Guinnesa w podbijaniu piłki. Kilku chłopaków takich po około 11-12 lat uważało że w podbijaniu piłki nie ma żadnej filozofii i rzucili wyzwanie panu Januszowi. Chomontek z uśmiechem na ustach ośmieszył dzieciaków podbijając piłkę jednocześnie zakładając im siatkę między nogami. Coś takiego w spotkaniu z Legią robiła Jagiellonia. Dwa różne piłkarsko światy. Jagiellonia grała w piłkę, Legia za nią ganiała.

Zdziwiony? Nie

Już przed meczem sam pompowałem balonik oczekiwań wobec hitu Ekstraklasy. W końcu mieliśmy pojedynek mistrza z wicemistrzem, wicelidera z liderem. Wkurzała mnie cholernie pycha wielu osób z Warszawy. Tak się składa że mam rodzinę w obu miastach i wiele czasu ze swojego życia spędziłem zarówno w stolicy, jak i na Podlasiu. Nie mam nic do kibiców Legii. Ba! Szanuje ich za niemilknący doping gdy ich zawodnicy po prostu służyli za pachołki treningowe. Nie nawidzę jednak takiej pychy, traktowania reszty z wyższością. Jeszcze gorsze gdy sportowcy naprawdę wierzą że wynik zrobi się sam. Widać było po wywiadach przedmeczowych że wielu piłkarzy Legii traktuje Jagiellonię jako jednego z wielu ligowych rywali.

Tymczasem w Białymstoku dreszczyk emocji tylko budował chęć upokorzenia Warszawian. Piłkarzom Jagiellonii nie uginały się nogi przed bardziej renomowanym rywalem. Na boisku nie grała historia, zdobyte w przeszłości tytuły albo większa rozpoznawalność w świecie. Nikt tego Legii nie zabierze. Jak to ktoś kiedyś powiedział „za zasługi to się na Powązkach leży”. Kluczem w wygranej Jagi było znakomite przygotowanie kondycyjne. Aż dziw bierze jak nieporadni w tej kwestii są ludzie w Ekstraklasie. Każdy kto chociaż amatorsko uprawia jakiś sport wie że odpowiednie przygotowanie to podstawa. Nie przebiegniesz maratonu jeśli wcześniej nie będziesz optymalnie przygotowany. Jeśli po 3 meczach w 2018 roku piłkarze mają problemy z tempem spotkań, to jak nieudolnie muszą pracować w przerwie zimowej?

Kondycja Legii? Dobry żart

Jaga pod względem przygotowania motorycznego była na zupełnie innym poziomie. Widać to było nawet w pojedynkach biegowych podczas których piłkarze Mamrota potrafili na kilkunastu metrach odstawić rywala z Legii. Problem jest cholernie poważny i wielu go nie docenia. Przychodzą bowiem później spotkania w Europejskich pucharach i drużyny z Ekstraklasy mają problem. Już w spotkaniu z Cracovią widziałem że Legia sobie z tym nie radzi. Cracovia była bardziej wybiegana, szybsza, pewniejsza. Masz luz fizyczny, to i na więcej sobie możesz pozwolić.

Kompletnie zawiodło trio Pazdan-Mączyński-Jędrzejczyk. Pierwszy z nich nie powinien pojechać na mundial w Rosji. Nie piszę tego pod wpływem emocji, ale długofalowych obserwacji. Pazdek jest najsłabszym ogniwem Legii. Popełnia mnóstwo błędów, łapie głupie faule, nie radzi sobie w pojedynkach biegowych. W weekend ogrywał go bezlitośnie Krzysiek Piątek z Cracovii, w meczu z Jagiellonią zachowywał się jakby nie ogarniał co się w ogóle wokół niego dzieje. Taka fatalna forma trwa już od prawie 7 miesięcy. Mączyński na tle Romańczuka również pokazał że pewien poziom jest dla niego nieprzekraczalny. Jędrzejczyk gra i tak lepiej niż w rundzie jesiennej, ale do poziomu reprezentacyjnego wciąż daleko. Oczywiście można liczyć że cała trójka w kadrze nie będzie zawodzić, ale czy wystawianie piłkarzy bez formy którzy w lidze odstają poziomem i liczenie że nie zawalą ma sens? Jak dla mnie nie.

2:0? Mało

Jagiellonia powinna spotkanie z Legią wygrać wyżej. Tylko brak wyrachowania i presji na bramki sprawił że mieliśmy wynik 2:0. Podcinka Novikovasa nad Malarzem, ruleta Frankowskiego, właściwie brakowało jedynie dryblingu Pawełka przez pół boiska. Legioniści wiedzieli że są ośmieszani, stąd dawali ponieść się emocjom. Szczególnie było to widać po Antoliciu i Vesoviciu. Jakiekolwiek próby tłumaczenia że czerwone kartki dla tej dwójki to już objaw paranoi, za ich grę a raczej bandytyzm w starciu z Jagiellonią zasłużyli sobie na dłuższy odpoczynek od futbolu. Dramatycznie słabo prezentował się także Philipps. Luksemburczyk kompletnie nie radził sobie w środku pola, bezbarwny, bezradny, nijaki.

W barwach Jagiellonii wystąpiło wczoraj 4 Polaków w podstawowym składzie (Pawełek, Burliga, Frankowski, Wlazło), Romańczuk który 2 marca oficjalnie otrzyma polskie obywatelstwo, z ławki weszli również Grzyb i Świderski. Największe wrażenie z tego grona zrobili na mnie oczywiście Frankowski i Romańczuk, których chętnie zobaczyłbym w reprezentacji Polski. Z całym szacunkiem, ale jeśli Mączyński dostaje powołania, to brak takowego dla Romańczuka będzie skandalem. Tym bardziej że Taras zrzekł się obywatelstwa Ukrainy i jedyna reprezentacja którą może reprezentować to Polska. Jest w naszym kraju od 5 lat, sam mówi że czuje się tu dobrze i „myśli po polsku”. Kilka dni temu widziałem artykuł w którym kilku ekspertów twierdziło że nie ma sensu stawiać na Romańczuka w reprezentacji, lepiej spróbować młodszych graczy. Panowie… Z was tacy eksperci jak z koziej dupy trąba. Mówimy o obecnie najlepszym defensywnym pomocniku w Ekstraklasie będącym w znakomitej formie mającym 26 lat. Jeśli 4 lata starszy Mączyński kopiący się w czoło jest lepszym wyborem, to gratuluje.

Szacunek dla Jagi!

Cholera, fajnie jeśli Jagiellonia zostanie mistrzem Polski. Legia w obecnym sezonie zwyczajnie na to nie zasługuje. Widać że w Białymstoku mają pomysł, a co ważniejsze mają CIERPLIWOŚĆ żeby go realizować. Tu nie ma bajek o wspaniałej akademii, „Ajaxie Europy Zachodniej”, „Bayernie Ekstraklasy” czy innych krótkotrwałych planach. Mitrović czy Bezjak to świetne strzały transferowe, podobnie jak kilku innych graczy. Białystok zasługuje na ten sukces dzięki ciężkiej pracy którą od lat wykonuje. Legia? Niech to będzie nauczka za pychę i brak szacunku do rywali. Już po poprzednim sezonie gdy Warszawianie do końca bali się o brak tytułu pojawiały się głosy że Legia nie ma w lidze godnych rywali. Cholera, ależ to było żałosne. Dziś to Jagiellonia jest na lepszej pozycji w walce o mistrzostwo. Sezon jeszcze się nie kończy i nawet Górnik z Lechem mają szanse na tytuł, ale to piłkarze z Białegostoku mają w swoich nogach swój los. Legia mentalnie rozbita już w weekend zmierzy się z Kolejorzem. Brak zwycięstwa może oznaczać rewolucje w klubie. Kolejną w krótkim czasie…

 

Bądź na bieżąco z wpisami na naszej stronie.

Facebook Comments