Niezwyciężeni, z jaką drużyną kojarzy Wam się to słowo? Termin „The Invincibles” w piłce angielskiej odnosi się do dwóch drużyn, mianowicie Preston North End i Arsenalu z sezonu 2003/2004. Wówczas drużyna Arsene’a Wengera przeszła do historii Premier League jako niepokonana. Wyrównać ten rekord będzie niezwykle ciężko. Pokazał to obecny sezon, w którym przez moment wydawało się, że Manchester City Pepa Guardioli może tego dokonać. Arsenal z rozgrywek 2003/2004 był drużyną kompletną, Lehmann, Cole, Campbell, Glberto Silva, Vieira i duet Bergkamp-Henry. Trener „Kanonierów” stworzył wtedy perfekcyjną maszynę. Jednym z jej motorów napędowych był Francuz. Większość kariery grał na lewym skrzydle. Miał niesamowitą wizję gry. Jego podania z łatwością zamieniali na bramki napastnicy. Popularny „Mister Arsene-Al” mówił o nim: „Spełnia w drużynie podobną funkcję jak dobry olej w silniku. Jeśli tam jest, wszystko w nim działa dobrze”. Panie i Panowie, Robert Pires, legenda Arsenalu i reprezentacji Francji.

Miłość do futbolu

Robert Emmanuel Pirès urodził się 29 października 1973 roku w Reims, mieście w północno-wschodniej części Francji.

Jego ojciec pochodzi z Hiszpanii, a matka z Portugalii. Pasję do futbolu zaszczepił w nim ojciec, który był kibicem Benfiki. Młody Pirès wspierał Real, ale musiał oglądać również mecze drużyny z Lizbony. Francuza bardziej interesował futbol niż szkoła i po części można go zrozumieć. Pirès nie mówił dobrze po francusku, ponieważ w domu rodzice posługiwali się jedynie hiszpańskim oraz portugalskim. Ponadto ojciec odrywał go od odrabiania lekcji domowych w soboty, ponieważ grał w lokalnej drużynie „Les Corpo”. W wieku 15 lat Robert podjął pierwszą męską decyzję w życiu. Rzucił szkołę i postanowił zapisać się do akademii piłkarskiej Stade de Reims. Wychowawczyni próbowała mu wybić ten pomysł z głowy. Większość rówieśników się z niego śmiała. Usłyszał wiele przykrych słów, m. innymi o tym, że będzie bezrobotny. Matka także nie była zachwycona, ale Robert powiedział jej: „Kocham piłkę i jej poświęcę życie. Będę mistrzem świata”. Sytuacja wyglądała zabawnie, bowiem matka była wściekła, a ojciec śmiał się kiedy usłyszał słowa syna. Chłopak był zdeterminowany i podporządkował całe swoje życie piłce.

Reims i Metz

Francuz rozpoczął swoją przygodę z futbolem w akademii piłkarskiej Reims. Trenował w niej w latach 1989-1992. Później przeniósł się do FC Metz w celu podniesienia swoich umiejętności piłkarskich. Po roku spędzonym w drużynie juniorów trenerzy Metz uznali, że Robert jest gotowy do gry na poziomie zawodowym. W lidze francuskiej zadebiutował w 1993 roku w meczu przeciwko Lyonowi. Na Stade Municipal Saint Symphorien spędził 6 lat i został jedną z legend Metz. Jego bilans gry w barwach „Les Grenats” to: 215 spotkań, 50 goli i 8 asyst.

Marsylia

W 1998 roku przeszedł do Olympique Marsylia. Na Stade Vélodrome rozegrał dwa sezony. Dotarł m. innymi do finału Pucharu UEFA w 1999 roku, ale Marsylia musiała uznać wyższość włoskiej Parmy.

Transfer do Arsenalu

Latem 2000 roku zmienił barwy klubowe. Arsenal zapłacił za niego 6 milionów funtów. W drużynie „Kanonierów” miał być następcą „strusia pędziwiatra”, czyli Marca Overmarsa, który odszedł do Barcelony. Zadanie piekielnie trudne. Francuz był innym typem skrzydłowego i pod względem dynamiki nie mógł się równać z Holendrem. Był natomiast znakomicie wyszkolony technicznie i miał kapitalny przegląd pola. Właśnie dlatego postawił na niego Arsene Wenger.

Początki w „The Gunners”

Początki na Highbury były jednak trudne. Francuz miał problemy z aklimatyzacją w Londynie. Przekonał się także jak wymagającą ligą jest Premier League. Pierwszy sezon w barwach „The Gunners” zakończył z 8 bramkami i 3 asystami na koncie.

Rozgrywki 2001/2002 były o wiele lepsze w jego wykonaniu. Strzelił piękne bramki przeciwko Middlesbrough i Aston Villi. Kibice Arsenalu wybrali go piłkarzem sezonu. Drużyna Wengera zdobyła mistrzostwo Anglii (7 pkt. przewagi nad drugim Liverpoolem). Robert zakończył sezon z 13 golami i 6 asystami.
Robert Pirès grał coraz lepiej w kolejnych sezonach. Był mistrzem lewej flanki. Znakomicie operował piłką, celnie podawał i przede wszystkim strzelał. Był najskuteczniejszym pomocnikiem Arsenalu w sezonie 2002/2003 – 17 goli.

„Niezwyciężeni”

Jego liczby robiły wrażenie, ale samego siebie przeszedł w rozgrywkach 2003/2004. To był magiczny sezon w wykonaniu piłkarzy Arsene’a Wengera. Arsenal sięgnął po mistrzostwo Anglii nie przegrywając żadnego meczu! Perfekcyjnie zaprogramowana przez „Mister Arsene’a-Ala” maszyna wygrała 26 spotkań i 12 zremisowała. Liderem tamtej drużyny był Thierry Henry, który strzelił 30 goli w lidze. Robert Pirès w 51 meczach strzelił 19 goli i zanotował 12 asyst.

Lewoskrzydłowy nie zwalniał tempa i sezonie 2004/2005 strzelił 14 goli w Premier League (trzeci w klasyfikacji strzelców – za Thierrym Henrym i Andrew Johnsonem). Mimo popisów Henry’ego i Piresa Arsenal nie obronił mistrzowskiego tytułu (Chelsea wygrała całą ligę).

Plany Wengera

Na początku sezonu 2005/2006 trafił na dywanik do „profesora” Wengera. Arsene powiedział mu, że planuje odmłodzić drużynę i nie zgadza się na dwuletni kontrakt dla Piresa. Wenger zaoferował Robertowi roczny kontrakt i jednocześnie wystawił go na listę transferową. Ponadto coraz częściej na skrzydłach grali Freddie Ljungberg, Jose Antonio Reyes i Alexander Hleb. Pirès się nie załamał, a konkurencja zmotywowała go do jeszcze cięższej pracy na treningach. Rozegrał dobry sezon strzelając 11 goli dla Arsenalu. Ostatni mecz w koszulce „Kanonierów” rozegrał 17 maja 2006 roku. Był to finał Ligi Mistrzów na Stade de France przeciwko Barcelonie Eto’o i Ronaldinho. W 18. minucie meczu musiał opuścić boisko z powodu czerwonej kartki dla Jensa Lehmanna (Niemca zastąpił Manuel Almunia). Drużyna Wengera grała dzielnie, wyszła nawet na prowadzenie 37. minucie meczu, ale ostatecznie finał przegrała, ponieważ Barca miała asa w rękawie w postaci Henrika Larssona, który dał jedną z najlepszych zmian w historii futbolu.

„Żółta łódź podwodna”

Przygoda Francuza z Arsenalem zakończyła się latem 2006 roku. Pirès na zasadzie wolnego transferu przeszedł do Villarreal. W barwach Arsenalu rozegrał łącznie 284 mecze, strzelił 85 goli i zanotował 34 asysty. Popularni „The Gunners” dali mu dwa mistrzostwa Anglii (2001/2002, 2003/2004) i trzy Puchary Anglii (2002, 2003 oraz 2004).

Francuz rozegrał pierwszy mecz dla Villarrealu 5 sierpnia 2006 roku przeciwko Newcastle United. Niestety na debiut w Primera Division musiał czekać aż osiem miesięcy z powodu zerwania więzadeł w kolanie. Pierwszego gola w Hiszpanii strzelił 31 marca 2007 roku w meczu z Betisem. Pirès rozegrał kilka świetnych meczów w barwach „Żółtej łodzi podwodnej”. Poprowadził Villarreal do zwycięstwa w spotkaniu z Barceloną na El Madrigal. Sezon 2007/2008 Villarreal zakończył na 2. miejscu w lidze (najlepszy wynik w historii). W 2009 roku Pirès wrócił do Londynu na mecz z Arsenalem w Lidze Mistrzów. Jego drużyna przegrała 4:1 na Emirates Stadium, ale publiczność przyjęła go z entuzjazmem. Pod koniec maja 2010 roku Robert rozwiązał z Villarrealem umowę za porozumieniem stron.

Powrót do Premier League

Wydawało się, że wróci do Francji na koniec kariery, ale tak się nie stało. Pirès podpisał kontrakt z Aston Villą. Ostatni wielki mecz na boiskach Premier League rozegrał 26 lutego 2011 roku przeciwko Blackburn Rovers. Telewizja Sky Sports uznała go wtedy graczem meczu.

Indie

We wrześniu 2014 roku podpisał kontrakt z… FC Goa, klubem z Indian Super League. Wówczas były kolega z Arsenalu, Fredrik Ljungberg podpisał kontrakt z Mumbai City. Panowie mieli pomóc Indii w rozwoju futbolu. Robert Pirès uważał, że Indie zasługują na szansę. Jego cierpliwość skończyła się po 8 meczach. Oficjalnie buty na kołku zawiesił 25 lutego 2016 roku.

Kariera reprezentacyjna

Robert miał piękną reprezentacyjną karierę. Koszulkę „Les Bleus” zakładał 79 razy (14 goli). Najlepiej grało mu się za kadencji Aime Jacqueta i Rogera Lemerre’a. W 1998 roku został mistrzem świata, a dwa lata później celebrował zwycięstwo w Mistrzostwach Europy na boiskach Belgii i Holandii. Kontuzja wykluczyła go z gry na Mundialu w 2002 roku i chyba dobrze się stało, ponieważ Francja się wtedy skompromitowała. Od 2004 roku nie był powoływany do kadry ze względu na konflikt z trenerem Raymondem Domenechem.

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Robert Pirès rozegrał łącznie 882 mecze, strzelił 194 gole i zanotował 104 asysty.

Podsumowanie

Kobe Bryant usłyszał kiedyś od swojego nauczyciela, że: „Tylko jeden chłopiec na milion trafia do NBA”. Bryant ze stoickim spokojem odpowiedział mu: „Ale ja właśnie będę tym jednym z miliona”. Podobną historię miał Robert Pirès. Wychowawczyni zniechęcała go do futbolu, a rówieśnicy kpili. Dziś już nikt się z niego nie śmieje. Francuz sięgnął gwiazd. Powiedział matce, że zostanie mistrzem świata i słowa dotrzymał. Później przeszedł do historii Premier League jako piłkarz „The Invincibles”. Został legendą Arsenalu i reprezentacji Francji. Zatem nigdy nie rezygnujcie z marzeń, a jeśli ktoś powie Wam, że coś jest niemożliwe to podzielcie się z nim historią Roberta Pirèsa. Impossible is nothing!

Facebook Comments