Fenomen który umiał przegrywać z klasą

Finał mistrzostw świata 2002. Na przeciwko siebie stają fantastyczna ofensywa Brazylii i bramkarski geniusz Olivera Kahna. Kahn broni na koreańsko-japońskim mundialu jak w transie. Wielu dziennikarzy odważnie ogłasza że tak świetnie dysponowanego bramkarza świat jeszcze nie widział. Pewny siebie, imponujący znakomitym refleksem. Co ważniejsze jego postawa to nie efekt przypadku. Widać że ciężko zapracował na tak dobrą formę. Dla 33 letniego Niemca to idealna okazja na zwieńczenie pięknej kariery. Plan lega w gruzach w 67 minucie finałowego pojedynku. Z pozoru niegroźny strzał Rivaldo zostaje odbity przez Kahna tuż pod nogi nabiegającego Ronaldo. Brazylia zostaje mistrzem świata. Kamery pokazują przybitego bramkarza reprezentacji Niemiec który mimo zakończenia spotkania jeszcze długo pozostaje w bramce. Pewnie prowadził Niemców do tytułu, ale jedna pomyłka kosztowała go lata ciężkiej pracy. Nie szuka wytłumaczeń. Bierze na siebie odpowiedzialność za finałową porażkę.

Legenda Bayernu

Czasy początków kariery Kahna sięgają 1987 roku i debiutu w Karlsruher SC. Pierwsze sezony w seniorskiej piłce były dla późniejszego kapitana reprezentacji Niemiec czasem pokory i nauki. Dopiero w 1990 roku trener Winfried Schafer zaryzykował i postawił na młodego zawodnika kosztem doświadczonego Alexandera Famulli. Młody Oli dzielnie radził sobie w zespole z którym doszedł do półfinału Pucharu UEFA 1994, co zwróciło uwagę wielkiego Bayernu Monachium. Ceniono nie tylko solidne umiejętności bramkarskie, ale również zdolności lidera i największego motywatora w szatni Karslruhe. Oliver Kahn od początku nie bał się otwarcie mówić co myśli. Gdy widział że któryś obrońca popełnia błędy, nie wahał się w trakcie spotkania ruszyć do niego z szarża i „postawić do pionu”. Od początku traktowano go w Monachium jako inwestycję długoterminową, która na lata rozwiąże problem z obsadą bramki w drużynie z Bawarii. Mimo początkowych problemów z kontuzjami, Kahn szybko stał się czołowym bramkarzem Bundesligi, niedługo później przejmując koszulkę z numerem 1 w reprezentacji Niemiec.

https://www.thesun.co.uk/wp-content/uploads/2017/12/nintchdbpict000002370812.jpg?strip=all&w=960

Dobrą postawę zawodnika Bayernu doceniono w 1999 roku, gdy został wybrany najlepszym bramkarzem na świecie. Prestiżowy tytuł nie miał jednak większego znaczenia w kontekście dramatu jaki Monachijczycy przeżyli w finale Ligi Mistrzów. Bayern prowadził od 6 minuty, ale dwa trafienia w doliczonym czasie gry Teddy’ego Sheringhama i Ole Gunnara Solsjaera odebrały im pewne zwycięstwo na rzecz Manchesteru United. Upragnione trofeum udało im się zdobyć 2 lata później, ale spotkanie z Manchesterem do dnia dzisiejszego śni się po nocach zawodnikom z Monachium. Sam Oliver Kahn do całej sytuacji podchodzi bardzo spokojnie. Już wtedy pocieszał swoich kolegów z drużyny, mimo iż pewnie sam czuł się załamany dramatyczną porażką w końcówce.

Na podbój mundialu

Po mundialu 2002 roku Oliver Kahn znów był na ustach wszystkich dziennikarzy sportowych na całym świecie. W ramach szacunku, a poniekąd i pocieszenia uhonorowano go Złotą Piłką dla najlepszego piłkarza mistrzostw świata. Eksperci bardzo często powtarzają że dwa razy w historii jeden zawodnik w pojedynkę prowadził swoją nację do zwycięstwa na mundialu (Garrincha i Maradona). Trudno jednak nie docenić wyczynów Olivera Kahna. Kahn nie był jedynie facetem stojącym na bramce. Był liderem który potrafił przebiec pół boiska żeby ochrzanić swoich napastników, a zarazem nie bał się krytyki ze strony mediów. W jego bogatej karierze brakowało jednego sukcesu, który zamierzał spełnić na kolejnym mundialu.

Stopniowo widać było po nim mijające lata. Stawał się coraz wolniejszy w swoich interwencjach, przytrafiały mu się coraz poważniejsze błędy. Najpoważniejszy miał miejsce w sezonie 2003-04 gdy wpuścił niegroźny strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Roberto Carlosa, co kosztowało Bayern udział w Lidze Mistrzów. Nie można jednak twierdzić że pod koniec kariery bronił dalej jedynie ze względu na zasługi. Z perspektywy czasu zapamiętano jego kilka błędów, ale cały czas potrafił dokonywać cudów nie raz ratując wyniki zarówno Bayernu jak i reprezentacji. Pamiętam że sam narzekałem na Kahna, który wyraźnie się postarzał, ale jednocześnie po jakimś czasie zrozumiałem że to wciąż kapitalny zawodnik. Może nie tak akrobatyczny i wysportowany jak w 2002 roku, ale wyróżniający się mądrością i opanowaniem.

Bolesna decyzja Klinsmanna

https://www.welt.de/img/sport/fussball/mobile101899318/7952501557-ci102l-w1024/kahn-BM-Bayern-Berlin-jpg.jpg

Po nieudanym dla Niemców Euro 2004 i odejściu Rodiego Vollera, Oliver Kahn zrezygnował z opaski kapitańskiej w reprezentacji. Nowy selekcjoner Jurgen Klinsmann zdecydował się na rotację między Kahnem, a bramkarzem Arsenalu Londyn Jensem Lehmannem. Dla 37 letniego Olivera perspektywa oglądania kolejnego mundialu w roli rezerwowego wydawała się koszmarem nie do zaakceptowania. Kiedy koszmar stał się faktem, Kahn mimo ogromnych emocji które podkręcały niemieckie bulwarówki pogodził się z rolą bramkarza numer dwa. Mimo iż nie pojawiał się na boisku, pozostawał niekwestionowanym liderem szatni. Scena przed ćwierćfinałem z Argentyną, gdy Oliver Kahn wspiera Jensa Lehmanna to z pewnością jedna z najbardziej niezapomnianych scen mundialu 2006. Bramkarz Bayernu zachował pełną klasę i mimo wcześniejszych niezbyt udanych relacji z Lehmannem zaprezentował gest zapamiętany na lata.

Zachowanie bramkarza spotkało się z ogromną aprobatą wielu kibiców na całym świecie. Chwalono profesjonalizm i stawianie dobra drużyny ponad własnymi ambicjami. Kahn niejako w nagrodę wystąpił w spotkaniu o trzecie miejsce przeciwko Portugalii, uwiecznione trzecim miejscem. Stopniowo sugerował że jego czas w niemieckim futbolu dobiega końca. Na swojego następce kreował długoletniego bramkarza numer dwa w Bayernie, Michaela Rensinga. Zresztą nawet w pożegnalnym spotkaniu które na żywo oglądało 120 tysięcy widzów (potężny stadion Salt Lake) doszło do symbolicznej zmiany między Kahnem a Rensingiem. Michael nigdy nie dorównał umiejętnościami Oliverowi, broniąc w 53 spotkaniach dla Monachijczyków, a obecnie grając dla Fortuny Dusseldorf.

Ceniony ekspert

Po zakończeniu piłkarskiej kariery od razy pojawiły się plotki że Oliver Kahn może zostać nawet selekcjonerem reprezentacji Niemiec. Co prawda licencję trenera uzyskał w 2010 roku, a już w 2009 proponowano mu pracę w Schalke, ale zdecydował się zostać ekspertem niemieckiej telewizji ZDF. Spełnia się w tej roli, będąc jednym z najpopularniejszych futbolowych ekspertów w Niemczech. Nigdy nie wykluczył pracy trenerskiej i myślę że nadejdzie dzień gdy wkroczy do akcji w jednym z klubów Bundesligi. Jak na bramkarza przystało był niezwykle szalonym zawodnikiem. Potrafił dusić kolegów z drużyny, a zarazem imponował spokojem gdy stawał oko w oko z napastnikiem rywali. Swego czasu niemieckie bulwarówki rozpisywały się o jego skandalach obyczajowych, gdy zdradzał Żonę z kobietami lekkich obyczajów. Szybko wybaczono mu wszystkie grzechy.

Chociaż w reszcie Europy bardzo rzadko można dziś usłyszeć co słychać u Olivera, w Niemczech jego pozycja jest niepodważalna. W swojej karierze dwa razy przegrał ważne spotkania, być może najważniejsze w całej karierze. Jedno po dramatycznej końcówce w Lidze Mistrzów, drugie po błędzie w finale mistrzostw świata. Po obu podnosił się i pokazywał klasę. Dziś wielu myśląc o nim kojarzy go właśnie z tymi dwoma porażkami. A przecież Kahn to jeden z najlepszych bramkarzy w dziejach futbolu który ciężką pracą zasłużył sobie na miejsce w historii.

Facebook Comments