Do trzech razy sztuka!

Jego powrót do Kraju Kawy kilka miesięcy temu wywołał spore zamieszanie. Brazylijczycy ciągle nie mogli zapomnieć mu kompromitacji Canarinhos na Mistrzostwach Świata w półfinale z Niemcami. Porażka 7:1 będzie bolała mieszkańców Brazylii jeszcze długo. On mimo wszystko postanowił wrócić i zaryzykować. Chciał odkupić winy czy może udowodnić coś swoim przeciwnikom? Tego do końca nie wiadomo, ale jedno jest pewne, po zdominowaniu rozgrywek w Chinach z Guangzhou Evergrande Luiz Felipe Scolari wrócił do Brazylii w wielkim stylu. Opanował ogromny chaos w klubie z São Paulo i doprowadził go do drugiego mistrzostwa Brazylii w ciągu trzech lat!

Włodarze Palmeiras zdecydowali się zatrudnić Felipão na początku sierpnia 2018 roku. Prezydent Mauricio Gallotte nie mógł znieść faktu, iż w sezonie 2016/2017 mistrzem Brazylii zostali piłkarze Corinthians. Niechęć Verdão do Timão w São Paulo jest ogromna. Głównodowodzący „Wielkich Zielonych” tęsknił za drużyną z 2016 roku, która zdominowała rozgrywki Campeonato Brasileiro Série A. Wówczas w Brazylii objawił się wielki talent Gabriela Jesusa. Po transferze genialnego chłopaka z Jardim Peri do Manchesteru City Palmeiras zostało osłabione i nie obroniło tytułu mistrzowskiego. Zielono-biali potrzebowali zmiany, żeby ponownie wywalczyć mistrzostwo, dlatego przed sezonem 2017/2018 Mauricio Gallotte zatrudnił Rogera Machado na trenera. Były szkoleniowiec Atlético Mineiro okazał się totalną pomyłką. Nie potrafił znaleźć wspólnego języka z piłkarzami i zastąpił go Paulo Turra. Zniecierpliwiony Maurício Galiotte mianował go na tymczasowego trenera, ale nie wiązał z nim przyszłości. Szef Palmeiras szukał dalej i znalazł odpowiedniego kandydata w Państwie Środka. Luiz Felipe Scolari poprowadził Guangzhou Evergrande do trzech mistrzostw Chin z rzędu i wygrał Azjatycką Ligę Mistrzów. Kiedy otrzymał propozycję od Maurício Galiotte nie zastanawiał się ani chwili. Spakował się w kilka godzin do swoich ogromnych walizek Wittchena, wsiadł w samolot i poleciał do swojej ojczyzny w celu ratowania Palmeiras.

Teraz warto się zastanowić dlaczego to zrobił? „Wielki Phil” to doświadczony trener. Poprowadził Canarinhos do Mistrzostwa Świata w 2002 roku na boiskach Korei Południowej i Japonii. Ponadto w swoim trenerskim CV ma wicemistrzostwo Europy z Portugalią, mistrzostwo Brazylii i Copa Libertadores z Gremio oraz trzy Campeonato Gaúcho. Pomimo tylu trofeów kibice Palmeiras byli do niego nastawieni sceptycznie, przynajmniej na początku. Każdy widział jak jego Seleção stracili 7 bramek na Estádio Mineirão w półfinale Mundialu z Niemcami. Po tym łomocie podopieczni „Big Phila” już się nie podnieśli i w meczu o brązowy medal MŚ przegrali z Holandią 3:0 na Mane Garrincha Stadium w Brasylii. Wielu wolało wypominać mu porażki, ale rutyniarz Scolari się tym zbytnio nie przejmował.

Jak przywitał się Felipão z dziennikarzami i kibicami Palmeiras na pierwszej konferencji prasowej? „Nie jestem staroświecki, nie jestem też najlepszym trenerem, ale na pewno nie jestem najgorszy. Jestem dobrym szkoleniowcem”.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że to już trzecia przygoda Luiza Felipe Scolariego z Palmeiras. Pierwszy kontrakt z Verdão podpisał w 1998 roku, lecz mistrzostwa Brazylii nie wywalczył (1999 rok – Copa Libertadores). Jego druga przygoda z zielono-białymi miała miejsce w latach 2010-2012 i wtedy tytułu mistrzowskiego również nie udało się zdobyć. Być może właśnie dlatego „Big Phil” postanowił wrócić do São Paulo.

W tym miejscu należałoby się zastanowić dlaczego Maurício Galiotte był tak zdesperowany i niecierpliwy. Przecież dwa lata temu Palmeiras wywalczyło mistrzostwo Brazylii. Rok później stracili tytuł na rzecz Sport Club Corinthians Paulista, ale nadal walczyli o najwyższe cele. Zatem dlaczego prezydent Sociedade Esportiva Palmeiras postawił na Felipão? Odpowiedź jest w miarę prosta. Tylko Scolari mógł zjednoczyć szatnię. Poprzedni trenerzy nie potrafili trafić do piłkarzy. Zarówno Roger Machado jak i Paulo Turra nie radzili sobie z takimi indywidualnościami jak Dudu, Moises, Deyverson, Lucas Lima, Willian czy Felipe Melo. Natomiast Luiz Felipe Scolari przywrócił porządek w szatni bardzo szybko. Zawodnicy zaczęli go szanować i przede wszystkim słuchać. Co było dalej? Rozpędzone niczym bolid Formuły 1 Palmeiras wygrało 16 z 22 meczów tracąc w nich zaledwie 9 goli (6 remisów). Znakomita passa podopiecznych Scolariego zakończyła się mistrzostwem Brazylii. Popularni Verdão odzyskali tytuł po dwóch latach chociaż jeszcze w lipcu tego roku zajmowali 6. miejsce w Campeonato Brasileiro Série A. Można powiedzieć do trzech razy sztuka trenerze Scolari.

Luiz Felipe Scolari osiągnął z Palmeiras to co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się nierealne. Charyzmatyczny trener zmotywował swoich piłkarzy. Nie oszczędzał ich na treningach. Wprowadził dyscyplinę, a piłkarzom pokroju Felipe Melo wybił głupoty z głowy. Zresztą transformacja Melo nadaje się do badań socjologicznych. To typ, z którym możesz zjeść przysłowiową beczkę soli, a i tak go do końca nie poznasz. Felipão się to udało i dzięki niemu Felipe Melo stał się szeryfem w São Paulo. Deyverson stał się skuteczniejszy, a Willian bardziej waleczny. Znakomity sezon rozegrał również Dudu, najlepszy piłkarz Palmeiras. Jednak to wszystko nie byłoby możliwe bez Felipão.

Sezon 2017/2018 był w wykonaniu Palmeiras niemal idealny. Szczęścia zabrakło jedynie w Copa Libertadores – porażka w półfinale z Boca Juniors (2:0, 2:2) i Pucharze Brazylii – Verdão odpadli po dwumeczu w 1/2 finału z Cruzeiro. Tak czy inaczej Palmeiras Scolariego walczyło na trzech frontach prawie do samego końca. Czasami w futbolu nie można wygrać wszystkiego.

Mark Twain powiedział kiedyś, że: „Wszystko czego w życiu potrzebujesz to ignorancja i pewność siebie, wtedy sukces masz gwarantowany”. Można powiedzieć, że Luiz Felipe Scolari wziął sobie te słowa mocno do serca. Wrócił do Brazylii z łatką trenera odpowiedzialnego za być może najdotkliwszą porażkę w historii Canarinhos. Objął posadę przeżywającego kryzys Palmeiras i w ciągu 5 miesięcy zrobił z ekipy Verdão mistrzów Brazylii. W swojej trzeciej przygodzie z Palmeiras wreszcie doczekał się tytułu mistrzowskiego, a krytykom odpowiedział w najlepszy z możliwych sposobów – osiągnął sukces. Brawo Panie Scolari!

Facebook Comments