Dlaczego Orlen wybrał Formułę 1 kosztem siatkówki?

Czasem tak w życiu bywa że szczęście jednych jest krzywdą drugich. Temat który poruszę w tym wpisie jest mocno kontrowersyjny, ale uważam że warto o nim rozmawiać. 

Kilka miesięcy temu media obiegła sensacyjna pogłoska ze Szczecina. Tamtejszy klub siatkarski zapowiedział transfery takich zawodników jak Bartosz Kurek, Łukasz Żygadło, Matej Kazijski oraz Nikołaj Penczew. Co więcej, dyrektorem sportowym klubu został słynny Radostin Stojczew, który wcześniej jako trener trzykrotnie wygrywał siatkarską Ligę Mistrzów. Tym którym te nazwiska niewiele mówią, to tak jakby zachowując wszelkie proporcje Górnik Zabrze w jednym okienku ściągnął Lewandowskiego, Dybalę i Jose Mourinho. W kilkanaście dni Stocznia Szczecin stała się jednym z faworytów do zwycięstwa w PlusLidze. Skąd kasa na takie szaleństwa? Ano pochodzić miała z Orlenu. Włoskie media podają nawet że doszło do podpisania wstępnej umowy między działaczami klubu, a koncernem paliwowym. Nie znam kwoty jaką obiecać miał Orlen, ale podobno cały budżet klubu miał sięgać 10 milionów złotych. Podejrzewam że mogło więc chodzić o maksymalnie kilka milionów.

W tym samym czasie ponownie rozgorzała debata na temat powrotu Roberta Kubicy do F1. Niedawno ogłoszono że Polak ponownie zasiądzie w bolidzie, tym razem zespołu Williamsa, którego sponsorem zostanie Orlen. Roczny zastrzyk gotówki ma oscylować wokół kwoty 10 milionów euro (chociaż niektórzy mówią i o 100 milionach złotych), a sama firma wierzy że przyniesie jej to wielki rozgłos. Zapytam więc prowokująco, kojarzycie markę „FxPRO”? Albo czym zajmuje się „Certina”? A może stosujecie oleje marki „Petronas”? Nie bardzo? Przecież Robert przez lata jeździł w bolidzie z markami tych firm i to umieszczonymi w bardzo widocznych miejscach, chociażby na kasku i kombinezonie.

Ciekawy wywiad dała ostatnio Pani Anna Garwolińska, szefowa agencji zajmującej się wizerunkiem, która wprost stwierdziła że Orlen zyska na sponsoringu Kubicy jedynie jeśli ten będzie wygrywać wyścigi, w przeciwnym wypadku liczba korzyści jest znikoma i nieadekwatna do wydatków. Wyobraźcie sobie GP Australii, transmitowane w wielu krajach świata. Kto zwróci uwagę na logo Orlenu, gdy bolidy Williamsa raczej nie będą najszybszymi (a nie będą, nie oszukujmy się)? A nawet jeśli, to czy pójdzie na stację kupić produkty Orlenu tylko dlatego że bolid Kubicy ma takie logo? Nie, chociażby dlatego że Orlen nie wielu stacji zagranicą. Owszem ma w Niemczech i Czechach, ale pod inną nazwą (Star i Benzina). Promocja loga i marki firmy która takowej nazwy używa praktycznie jedynie w Polsce jest bez sensu.

Nie będę Was przekonywać że sponsoring Kubicy finansowo jest nieopłacalny dla Orlenu, bo to jest oczywiste. Tak naprawdę nie mam z tym żadnego problemu, w końcu polska firma sponsoruje polskiego sportowca. Trudno nie połączyć jednak nagłej kasy dla Roberta, z wycofaniem się ze sponsorowaniem Stoczni Szczecin. Pełna zgoda że działacze klubu zawalili podpisując ogromne kontrakty nie mając na papierze zapewnionej kasy. Dziś kontrakt rozwiązał Bartosz Kurek, za chwilę to samo zrobią kolejni siatkarze. Stocznia ma budżet kilka razy mniejszy niż sumy jakie Orlen „zainwestuje” w Kubicę. A mówimy przecież o siatkówce, sporcie w którym jesteśmy mistrzami świata. 10 milionów euro rocznie pozwoliłoby żeby taki Szczecin, Bełchatów czy Rzeszów co roku dominowały Ligę Mistrzów. 10 milionów euro pozwoli żeby Robert Kubica miał posadę w obecnie najgorszym zespole F1.

Mój tekst nie jest atakiem w Roberta któremu życzę wielu sukcesów po powrocie na tor. Zwracam jedynie uwagę że opowieści o marketingowych zaletach sponsoringu Kubicy są mocno wątpliwe, a zarazem przykręcają (nomen omen) Kurek innym sportom. Formuła 1 to jeden z najdroższych sportów na świecie, i nawet budżet rzędu miliarda złotych nie gwarantuje zwycięstw (Ferrari miało w 2018 roku budżet w wysokości 1 miliard 847 milionów złotych). Wkład Orlenu w ten świat będzie kroplą która nie wypromuje tej firmy, a zarazem ogromną kasą która mogłaby wiele zdziałać w innych dyscyplinach.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *