1 Paź
2018

Czy Siatkówka musi przegrywać z Futbolem?

34. Co to za liczba? Ano tylu zawodników biorących udział w siatkarskich mistrzostwach świata gra na codzień w polskiej lidze. Co więcej, zaledwie dwóch Polaków występuje zagranicą. W młodzieżowej siatkówce jesteśmy jedną z najsilniejszych nacji globu (aktualni mistrzowie świata U-21). Dziś świętujemy fenomenalny sukces reprezentacji prowadzonej przez belgijskiego szkoleniowca Vitala Heynena, ale jednocześnie możemy zastanawiać się co dalej? Czego przedstawiciele innych dyscyplin sportowych mogliby się nauczyć od siatkarzy? Czy rodzima Plus Liga ma szanse dogonić ligi rosyjską i włoską? Jakich błędów należy unikać żeby nie pójść śladami piłkarzy ręcznych którzy byli u szczytu popularności, a dziś spadli do roli średniaków? No i oczywiście pozostaje pytanie które od lat rozgrzewa emocje w polskim społeczeństwie, dlaczego piłkarze nożni nie potrafią pójść w ślady siatkarzy, a zarabiają od nich nieporównywalnie większe pieniądze?

Rok temu wśród polskich kibiców panowały zupełnie odmienne nastroje. W słabym stylu zawaliliśmy mistrzostwa Europy których byliśmy gospodarzem, odpadając już w fazie baraży o awans do ćwierćfinału. Co gorsze, nie ograli nas wówczas Rosjanie czy Włosi, a raczej mocno przeciętna Słowenia. Emocji nie potrafił ukryć Michał Kubiak, który wprost skrytykował coraz słabszy poziom rozgrywek ligowych i ogromne różnice w budżetach klubów polskich i zagranicznych. „Najlepsi” siatkarze świata zarabiają powyżej 0.6 mln euro rocznie, gdzie w Polsce szczytem okazuje się kwota o połowę mniejsza. Cracovia gdyby zamiast wydawać 850 tysięcy euro na Jaroslava Mihalika (o którym już pewnie nawet kibice Pasów zapomnieli), przeznaczyła te środki na przywrócenie swojej drużyny siatkarskiej, mogłaby mieć 3 zawodników na wysokim poziomie. Siatkarze nie zarabiają wielkich sum i nie są bohaterami transferów za miliony.

FINANSE

Tego typu liczby wypadają dramatycznie blado przy pensjach w piłkarskiej Ekstraklasie. Wstyd nawet wspominać że taki Artur Jędrzejczyk w Legii rocznie zarabiał powyżej 0.6 mln euro (niektóre źródła mówią nawet o 0.8 mln), ale wielu pospolitych kopaczy może liczyć na zarobki większe niż złoci medaliści z turnieju we Włoszech i Bułgarii. Oczywiście futbol jest znacznie popularniejszy od siatkówki, więc teoretycznie przyciąga większą liczbę widzów i sponsorów, ale czy rzeczywiście tak to należy interpretować patrząc na nasze lokalne podwórko? Umówmy się, o tym kim jest Cristiano Ronaldo, Leo Messi czy Robert Lewandowski wie każdy, nawet jeśli nie interesuje się futbolem. Earvin Ngapeth? Simon Robertlandy? Podejrzewam że to wciąż anonimowe nazwiska dla większości kibiców, a mówimy o zawodnikach uznawanych za czołowych siatkarzy na świecie. Nie ma sensu zaczynać dyskusji dlaczego Ronaldo zarabia więcej niż Ngapeth, ale dlaczego Jędrzejczyk zarabia więcej od Kurka czy Kubiaka, nie jestem w stanie pojąć.

Walory reklamowe? Przecież koleś odbierający nagrodę dla najlepszego siatkarza mistrzostw świata to nieporównywalnie korzystniejszy „target” niż taki Jędrzejczyk czy Peszko. Po co więc promować przeciętniaków? Finanse to jest właśnie ten pierwszy element nad którym powinny popracować kluby piłkarskiej Ekstraklasy. Największe pensje w lidze powinny być przeznaczone dla gwiazd, zawodników którzy budzą zainteresowanie sponsorów i przyciągają kibiców na trybuny. Jeśli najwyższe zarobki w klubie mają rezerwowi, albo nowi gracze którzy są gorsi od dotychczasowych, to nie dziwne że panuje bałagan w budżecie, a wśród zawodników wybuchają konflikty. Tak jak w Legii, gdzie opowiadano bajki o niechęci do kominów płacowych, a potem przyznawano wynalazkom typu Chukwu i Sadiku trzy razy większą pensję niż ludziom którzy od lat grali na dobrym poziomie. Brak szacunku, czy raczej brak znajomości ekonomii.

Piłkarska Ekstraklasa wpadła w bezsensowną spiralę, w której kluby przepłacają, bo to samo robią w Anglii, Francji czy Hiszpanii. Tylko że taki Neymar kosztuje miliony, ale sam generuje nie mniejsze kwoty. Ma kontrakt z firmą odzieżową, własną markę perfum, butów i pierdyliarda innych produktów. Co takiego reklamuje Jędrzejczyk? Kto poza jego rodziną wybiera się na mecz Legii, bo gra właśnie on?

BUDŻETY

We Włoszech kluby siatkarskie sponsorują osoby prywatne, w Rosji nad tym sportem czuwa Gazprom. Mimo że bliższy mojemu sercu jest futbol, uważam że taki KGHM, Orlen czy inne spółki skarbu państwa powinny większy nacisk kłaść na siatkówkę. Oczywiście bez przesady, ale mniej sensu widzę w dofinansowaniu polskiej kopanej, która nie przynosi żadnego zysku. 10 milionów wydanych na Zagłębie Lubin zagwarantuje miejsce w czołowej 8 ekstraklasy, ale czołowemu klubowi Plus Ligi dałoby pewnie walkę o tytuł mistrzowski. Różnica jest znacząca. Może to właśnie brak takich pieniędzy jak we Włoszech czy Rosji, pozwolił zaistnieć wielu młodym Polakom? Można odnieść wrażenie że każda wydana złotówka w siatkówce jest starannie przemyślana. W Ekstraklasie wydaje się ogromne kwoty na obcokrajowców, z którymi pół roku później rozwiązuje się kontrakt, płacąc jeszcze odprawę.

Cierpi na tym również wizerunek polskiej ligi. Siatkarze przy piłkarzach wypadają na mądrych i elokwentnych sportowców. Nikt nie szpanuje drogimi autami, nikt nie podnieca się że przepuścił miliony na imprezy. Fakt że trudniej zarobić dobre pieniądze w siatkówce powoduje że zawodnicy mają większy szacunek do ciężkiej pracy. Jeśli widzę że taki Jakub Kosecki który nic specjalnego w swojej karierze nie osiągnął uważa się za wielką gwiazdę futbolu i opowiada że tygodniowo potrafił przepuścić 30 tysięcy złotych, to szczerze mówiąc nie chce mi się oglądać takiego grajka. Tym bardziej dziwi mnie że ktoś takie pseudogwiazdki chce zatrudniać. Po co? Coś takiego powinno się tępić i oczyszczać środowisko.

JAK NAJSZYBCIEJ WYJECHAĆ

Niesamowicie ważnym aspektem jest również budowanie karier wśród naszych najzdolniejszych graczy. Weźmy piłkarza Dawida Kownackiego. 21 lat i ławka rezerwowych we Włoszech. Spójrzcie też na siatkarzy, 23-letniego Artura Szalpuka i 21-letniego Jakuba Kochanowskiego. Obaj mogliby w każdej chwili odejść do Włoch, Rosji czy Turcji i zarabiać większe pieniądze, ale wolą regularną grę i spokojny rozwój. Obaj niedawno trafili do Bełchatowa, gdzie pograją pewnie kilka sezonów i dopiero wtedy ruszą na podbój innych lig. Zarobić, poznać inny świat, wiadoma sprawa. Fabian Drzyzga z Plus Ligi wyjechał po 13 (!) sezonach w Polsce. Bartosz Kurek po 7. Futboliści emigrują po tym jak zagrają dobre pół sezonu i zazwyczaj przepadają bez echa. A nawet wtedy brną dalej opowiadając bajki o tym jak im super, spadając coraz niżej i niżej. Najlepszy przykład Bartek Kapustka, który kopie się w czoło w drugiej lidze belgijskiej.

Można to tłumaczyć brakiem odpowiednich warunków do rozwoju. Umiejętności trenerów i poziom treningów w siatkarskiej Polsce niczym nie odbiega od tego we Włoszech czy Rosji. AZSy, SZSy, pod tym względem mamy prawo być dumni z naszego systemu szkolenia. To nie jest kwestia przypadku że co chwilę mamy jakichś nowych siatkarzy na najwyższym poziomie. Niedawno był Wlazły, dziś jest Kurek, za chwilę może być właśnie Szalpuk. Nie ma błędu rodem z piłki ręcznej, gdzie po odejściu zawodników złotej drużyny Bogdana Wenty skończyła się dobra gra reprezentacji. Podczas siatkarskich mistrzostw świata mieliśmy w kadrze ledwie 2 zawodników po trzydziestce. Potencjał na przyszłość jest niesamowity. Obejrzyjcie sobie młodzieżowe turnieje rangi wojewódzkiej w siatkówce, tam poziom jest momentami naprawdę kapitalny.

ROLA TELEWIZJI

Porównajmy to sobie z futbolem. Dziś największe nadzieje wiążemy z młodymi Polakami którzy będąc dzieciakami wyjechali zagranicę, bo nasz system szkolenia nie potrafi nikogo wyprodukować. Zresztą wystarczy spojrzeć na wyniki naszych młodzieżówek. Oczywiście udajemy że jest okej, bo w Bundeslidze strzela Lewandowski, a w Serie A furorę robi Piątek, ale to są naprawdę nieliczne wyjątki. Trenerzy zarzucają że mają ciężkie warunki do pracy, bo brakuje boisk treningowych, z czym nie sposób się nie zgodzić. Z drugiej strony nawet najlepsze boisko nie pomoże piłkarzowi, jeśli nie ma kondycji grać co tydzień spotkania ligowe. Znaczna część „widowisk” w Ekstraklasie nie nadaje się do oglądania. Zero chęci walki, niskie tempo, generalnie wielka nuda. Coraz częściej z całej kolejki najciekawsze są jej zapowiedzi.

Zastanawia mnie także czemu Polsat nie próbuje bardziej wykorzystać swoich możliwości. Raz w tygodniu pokazując na otwartym kanale któreś hitowe spotkanie Plus Ligi, mógłby podgrzewać atmosferę siatkarskiego święta. Niestety, po mistrzostwach świata wielu kibiców odpuści sobie siatkę do kolejnej wielkiej imprezy, a tak mogliby nadal mieć kontakt z tym sportem. Tak naprawdę i bez tego siatkówka ma się dobrze i powinna dalej przynosić nam wiele pozytywnych emocji, ale w blasku sukcesu reprezentacji mogłyby skorzystać również drużyny klubowe.

Rozumiem że Pan Solorz chce zarobić na czymś co latami promował, ale uważam to za błąd, podobny jaki popełniają włodarze KSW. Panowie mieli świetne wyniki pokazując na otwartym Polsacie swoje gale, po czym uciekli w system PPV. Finansowo im się może i opłaca, bo za 4 miliony widzów w TV mogli liczyć na podobną kasę jak za 25 tysięcy wykupionych PPV. Jest jednak jeden wielki minus, KSW nie zdobywa nowych widzów. Finansowo zyskali, ale dla rozwoju MMA w Polsce to było poważne osłabienie.

Smutna w tym wszystkim jest jedynie pycha części środowiska piłkarskiego. W polskim futbolu są tak ogromne pieniądze, że nikomu nie zależy na zmianach. Bo i po co? Ponosząc kolejne kompromitacje, zawodnicy i działacze zarabiają więcej niż siatkarscy mistrzowie świata. Mimo że jestem pasjonatem piłki nożnej, coraz ciężej znoszę pychę i arogancję naszych futbolistów.

Komentarze
Udostępnij: