Czy Lisy unaocznią swoją chytrość?

10 dni. Tyle pozostało do pierwszego kopnięcia piłki w sezonie 2018/19 w Premier League. Na półmetku codziennego cyklu czas na zespół z pierwszej dziesiątki poprzedniej kampanii i byłego sensacyjnego mistrza Anglii – Leicester. 9. miejsce to niezły wynik, lecz na King Power Stadium marzą o powrocie do europejskich pucharów. Czy drużynie uda się spełnić oczekiwania? 

W minionym sezonie Lisy nie uniknęły zawirowań. Współpraca na linii Shakespeare-zespół dość szybko się wypaliła i potrzebne były zmiany. Nowym szkoleniowcem mianowany został Claude Puel, który prowadząc Southampton zasłynął z solidnego punktowania i mało widowiskowej gry. Po przyjściu do Leicester nie było inaczej.

Moim zdaniem Francuz dobrze wykorzystał dany mu czas. Aby jednak zbudować coś ponad drużynę na miarę środka tabeli, potrzeba go znacznie więcej. Już w maju mówiło się natomiast, że menedżer nie dogaduje się z zarządem, który nie jest zadowolony z rezultatów. Ponoć szukano następcy Puela, lecz do żadnych roszad nie doszło. Były szkoleniowiec Świętych po dziś dzień pozostaje na stanowisku i przygotowuje kadrę do kolejnego sezonu.

Jest to, według mnie, bardzo słuszna decyzja. Lisy potrzebują stabilizacji, a ciągłe zmiany na ławce trenerskiej na pewno temu nie służą. Dodatkowo francuski menedżer ma odpowiednie umiejętności, by, dzięki sumiennej pracy, poprowadzić Leicester do sukcesu. Nie wierzę, że kością niezgody może ponownie być nieatrakcyjny styl gry zespołu, gdyż nawet podczas kampanii mistrzowskiej ekipa z King Power Stadium nie kojarzyła się z Joga Bonito. To, co powinno liczyć się dla właścicieli, to punkty. I, moim zdaniem, Puel jest w stanie im to zapewnić.

Kibice mają za to zapewniony interesujący sezon ogórkowy, a dokładniej gorące okienko transferowe. Z Norwich przybył James Maddison, który z pozycji ofensywnego pomocnika zdobył w zeszłej kampanii 15 bramek i dorzucił do tego 11 asyst. Na prawej stronie obrony zameldował się sprowadzony z Porto Pereira. Uważam, że to bardzo obiecujący ruch, a udział przy 9 golach w poprzedniej kampanii tylko to potwierdza. Z West Bromu udało się wyciągnąć kapitana drużyny – Jonny’ego Evansa, a z Liverpoolu Warda. Jest on bramkarzem, który nie mieścił się w kadrze Kloppa i w seniorskiej piłce rozegrał w zeszłym roku tylko 1 mecz. Tym bardziej dziwi cena – bagatela 14 milionów euro (Transfermarkt).

Wszystko to przez ewentualny transfer Courtoisa, który prawdopodobnie pociągnąłby za sobą odejście Schmeichela do Chelsea. Manchester United marzy natomiast o podebraniu Maguire’a, lecz zarząd Leicester żąda dużo więcej pieniędzy, niż Czerwone Diabły proponują. Nie wiadomo więc, czy transakcja dojdzie do skutku. Rywal zza miedzy – Manchester City – nie wahał się dłużej i Mahrez wylądował na Etihad. Ma być kolejną opcją w rotacji Guardioli, lecz podczas ostatniego sparingu doznał kontuzji. Możliwe, że zdąży wyzdrowieć już na pierwszy mecz sezonu.

To już jednak nie problem Lisów. Mimo odejścia gwiazdy drużyny, kadra prezentuje się bardzo solidnie. Oczywiście, jak na ich warunki i możliwości. Poza niepewnością między słupkami, reszta wygląda raczej obiecująco. Co najważniejsze, Puel na większości pozycji ma możliwość wyboru, co zapewnia mu większy komfort pracy. Jasne, wiele będzie zależało od Vardy’ego i jego dyspozycji, lecz gra nie będzie opierać się jedynie na nim. W ofensywie do pomocy ma Graya, Ikeanacho i Okazakiego, a za sobą między innymi Ndidiego, Silvę i Iborrę. Sądzę, że mądrze ustawiony zespół i dobrze dobrana taktyka mogą przynieść sympatykom Leicester dużo radości.

Nie dzieje się tak w przedsezonowych sparingach (zwycięstwo, remis i porażka), ale kilku kluczowych graczy wciąż odpoczywa po mundialu. Prawdziwe oblicze ekipy z King Power Stadium poznamy dopiero podczas starć o punkty.

Reasumując, sądzę że marzenia o powrocie do europejskich pucharów są całkiem realne. Jeśli zarząd w pełni zaufa trenerowi, a ten odpowiednio zmotywuje swoich podopiecznych, nie widzę przeszkód w walce o upragniony cel. Napiszę więcej, Lisy wraz z Evertonem są moimi faworytami, jeśli chodzi o zajęcie lokaty promującej występy w międzynarodowych rozgrywkach na Starym Kontynencie. Po cichu swoje ambicje zgłasza również West Ham, lecz, moim zdaniem, wszystko rozstrzygnie się pomiędzy pierwszymi dwoma klubami. Czy najchytrzejsze okażą się Lisy?

Facebook Comments