Czy Brazylia znowu będzie wielka?

Manchester City demoluje Szachtar Donieck? Hat-trick Brazylijczyka Gabriela Jesusa. Club Brugge ogrywa Monaco? Trafienie Wesleya Moraesa z Brazylii. Atletico wygrywa z Borussią? Nagroda piłkarza spotkania dla reprezentanta Canarinhos, Filipe Luisa Kasmirskiego. Barca-Inter? Najwyższe noty dla Philipe Coutinho i Malcoma, tak samo jak dla Neymara w starciu Napoli z PSG. Nacji nie muszę podpowiadać. Po kilku latach posuchy brazylijscy piłkarze znów błyszczą na europejskich boiskach i chociaż do kolejnego mundialu pozostały ponad 4 lata (bo przecież turniej w Katarze odbędzie się na przełomie listopada i grudnia), to kibice z Kraju Kawy znów wierzą że ich ulubieńcy są najlepsi na świecie. Czy mimo nieudanego występu na mistrzostwach w Rosji, sukces reprezentacji Brazylii został po prostu odłożony w czasie? A może ponownie pokłada się wielkie nadzieje w kadrze która poza kilkoma indywidualnościami nie ma solidnego kolektywu? Czy wrócą jeszcze czasy gdy brazylijska samba podbijała świat futbolu?

SŁABA DEFENSYWA

Patrząc na same statystyki, rok 2018 w wykonaniu Canarinhos jest co najmniej przyzwoity. 13 spotkań, 11 wygranych, 27 bramek strzelonych, zaledwie 3 stracone. Niestety, w piłce nożnej nie przyznaje się medali za wygrane spotkania towarzyskie, więc zwycięstwa nad Rosją, Niemcami, Chorwacją i Argentyną chociaż prestiżowe, są bez znaczenia. Co z tego że Neymar i spółka popisywali się w sparingach, skoro w ćwierćfinale mundialu lepsi okazali się Belgowie. Paradoksalnie gdy Brazylia po raz ostatni została mistrzem świata, miała za sobą bardzo słabe wyniki. Z Copa America 2001 wyeliminował ich Honduras, w Pucharze Konfederacji przegrali z Australią, a w samych eliminacjach mundialu ulegli Ekwadorowi i Boliwii. Chociażby z tego powodu przed turniejem w Korei i Japonii nie stawiano ich w roli głównego faworyta. W tym właśnie widzę pierwszy problem Brazylii. Przytłaczająca presja oczekiwań zamiast motywować jedynie przeszkadza w odnoszeniu sukcesów, a selekcjoner pracuje bez większego planu co dalej.

Drugim jest niezmiennie problem z linią obrony. Co prawda doczekano się w końcu klasowych bramkarzy, ale środek defensywy w osobach Mirandy i Marquinhosa to nie jest powód do dumy. Mówiąc wprost, to nie są piłkarze z którymi można walczyć o mistrzostwo świata. W tym wypadku nie rozumiem zachowania selekcjonera Tite. Miranda ma 34 lata, na kolejnym mundialu może być już na emeryturze, zresztą nawet w Interze Mediolan zaczyna tracić miejsce w składzie. Nie pojmuję czemu trener nie postawi chociażby na Edera Militao który świetnie wprowadził się w Porto? Marquinhos z kolei coraz śmielej wystawiany jest przez Thomasa Tuchela w roli defensywnego pomocnika PSG. W tym sezonie zagrał już czterokrotnie na tej pozycji i kto wie czy w pewnym momencie nie przeniesie się tam na stałe. Boki obrony w październikowym spotkaniu towarzyskim z Argentyną należały do Filipe Luisa i Danilo, mimo że ten drugi w Manchesterze City przegrał w tym sezonie rywalizację z Kylem Walkerem (oczywiście spora w tym zasługa kontuzji). W zanadrzu pozostają także ostatnio kontuzjowani Dani Alves i Marcelo, ale podczas turnieju w Katarze ten pierwszy będzie miał 39, a drugi 34 lata.

Właściwie już w tym momencie można odpuścić sobie hura optymizm. Brazylia ma mnóstwo problemów z defensywą i brakuje jej młodych zawodników którzy mogliby gwarantować odpowiedni poziom. Co zrobi Tite? Zaskoczę Was, ale nie zdziwi mnie jeśli na prawej obronie postawi na Fabinho z Liverpoolu. W drużynie The Reds zawodnik występuje jako defensywny pomocnik, ale w dotychczasowej karierze na boku defensywy zaliczył ponad sto występów. Po ostatnich sparingach Canarinhos widzę że Tite chodzi po głowie taka koncepcja, która swoją drogą ma jakiś sens. Reszta graczy się nie liczy, może jedynie Alex Sandro z Juventusu ma szansę żeby wskoczyć do pierwszej jedenastki, reszta to (jeszcze) nie ten poziom.

PRZYZWOITA POMOC

Pozytywniej zaczyna się robić gdy spoglądamy na linię pomocy. Arthur ma 22 lata i zbiera od kilku tygodni świetne recenzje w Barcelonie, obok niego gra Philipe Coutinho, pewne miejce w reprezentacji ma także Casemiro z Realu Madryt. Co prawda piłkarz Królewskich jest ostatnio w średniej formie, ale załóżmy że to chwilowy spadek formy. Kto oprócz tej trójki? Na pewno zwróciłbym uwagę na Alana z Napoli, oraz Freda z Manchesteru United (chociaż ten drugi ostatnio jest pomijany przy powołaniach). Paulinho, Talisca i Renato Augustu kopią w Chinach, Giuliano w Arabii Saudyjskiej, a Andreas Pereira wciąż czeka na szansę od Mourinho. W praktyce więc mamy tutaj kilka ciekawych i znanych nazwisk, ale cała gra powinna opierać się na dwóch graczach Barcy. Wbrew pozorom, szału nie ma. Tak naprawdę kluczowym pytaniem jest kwestia przydatności Arthura w reprezentacji. Myślę że to może być właśnie ten zawodnik który grając w Barcelonie wejdzie na wysoki poziom i może być liderem kadry. Tylko czy Tite to zrozumie?

Najsilniejszą stroną Canarinhos jest oczywiście atak. Niestety, przy większości piłkarzy można mieć jakieś „ale”. Douglas Costa? Wylądował na ławie w Juventusie. Roberto Firmino? Nie jest już tak skuteczny jak przed rokiem. Gabriel Jesus? Hat-trick w Lidze Mistrzów, ale zarazem często problemy z grą w drużynie „Obywateli”. Ciężko przyczepić się jedynie do Neymara, który z oczywistych powodów w Katarze z pewnością będzie ponownie najważniejszym zawodnikiem Brazylii. Optymizm można za to przyjmować myśląc o kolejnych ofensywnych talentach z Kraju Kawy, chociażby o Richarlisonie z Evertonu, Malcomie z Barcelony, czy nawet Viniciusie z Realu Madryt.

CZY TITE SOBIE PORADZI?

Spójrzmy na listę brazylijskich piłkarzy, których selekcjoner Tite powołał na listopadowe spotkania z Urugwajem i Kamerunem.

BRAMKARZE: Alisson (Liverpool), Ederson (Manchester City), Gabriel Brazao (Cruzeiro).

Brzmi dobrze, chociaż dziwi mnie obecność w kadrze pana Brazao. Kto to taki? Osiemnastoletni gracz rezerw Cruzeiro. Nie, to nie żart, koleś jest piłkarzem zespołu rezerw 16-ej drużyny brazylijskiej Serie A i trafia do reprezentacji. Wszystko dlatego że rok temu wybrano go najlepszym bramkarzem mistrzostw świata u-17. Jego zatrudnieniem zainteresowane są kluby z Anglii, Włoch i Portugalii i pewnie jeszcze o nim usłyszymy.

OBROŃCY: Danilo (Manchester City), Fabinho (Liverpool), Filipe Luis (Atletico Madryt), Marcelo (Real Madryt), Miranda (Inter), Marquinhos (Paris Saint-Germain), Pablo (Bordeaux), Dede (Cruzeiro).

Bida z nędzą. Danilo i Miranda mają problem z regularną grą, a Pablo występuje w słabym Bordeaux (w którym potrafił usiąść na ławce kosztem Igora Lewczuka). Brakuje Militao z Porto, za to tak jak wspominałem Fabinho zapisywany jest jako defensor, co tylko potwierdza intencje Tite o których wcześniej pisałem.

POMOCNICY: Allan (Napoli), Arthur (Barcelona), Casemiro (Real Madryt), Paulinho (Guanghzou Evergrande), Philippe Coutinho (Barcelona), Walace (Hannover).

W końcu szansę powinien dostać Allan, dziwi mnie za to obecność defensywnego pomocnika Hannoveru który zajmuje trzecie od końca miejsce w Bundeslidze. Może źle rozumuje, ale jeśli koleś przed rokiem spadł z ligi z Hamburgiem, a teraz zmierza do drugiej Bundesligi z Hannoverem, to może jednak nie jest jakimś wielkim piłkarzem? No chyba że Tite wie coś więcej i wierzy że to ktoś kto zrobi w reprezentacji Brazylii różnicę.

NAPASTNICY: Douglas Costa (Juventus), Roberto Firmino (Liverpool), Gabriel Jesus (Manchester City), Neymar (Paris Saint-German), Richarlison (Everton), Willian (Chelsea).

Costa-0, Firmino-2, Jesus-1, Willian-2, Neymar-9, Richarlison-6. Tyle bramek zdobyli poszczególni napastnicy Canarinhos w tym sezonie ligowym. Dramatu nie ma, chociaż widać że poza dwoma ostatnimi, reszta nie jest w jakiejś genialnej formie.

CIĘŻKIE ZADANIE

Diabeł tkwi w szczegółach i sprawdza się to w kontekście reprezentacji Brazylii. Na pierwszy rzut oka wielu świetnych piłkarzy, przy nieco głębszej analizie wiele luk w składzie, kilku graczy którzy mają problem z regularną grą i powołania które nie mają większego sensu. Wymieniłem garść podstawowych problemów tej kadry, ale nie wiem czy najpoważniejszym nie jest sam selekcjoner. Tite kompletnie nie reaguje na zmiany sytuacji swoich zawodników. Miranda starzeje się i ląduje na ławie w Interze? Trener dalej na niego stawia, nie próbując nawet szukać jego następcy. Richarlison ma świetną formę w Evertonie? Gwarantuje Wam że usiądzie na ławie kosztem Williana czy Firmino.

Z jednej strony wszyscy doskonale zdają sobie sprawę że jedynym istotnym turniejem dla Brazylii są mistrzostwa świata, z drugiej selekcjoner boi się eksperymentów w sparingach, bez sensu stawiając wciąż na te same nazwiska. Za chwilę Canarinhos „pykną” taki Kamerun i znowu będą zachwyty nad ich grą. To jest prosta droga donikąd.

Oczywiście że do kolejnych mistrzostw świata jest jeszcze daleka droga i w każdej chwili mogą objawić się jakieś wielkie talenty. Zresztą, nie łudzę się nawet że w obecnej drużyny Brazylii do mundialu w Katarze 70% graczy nie dotrwa. Nie widzę natomiast żadnej koncepcji w budowie tego zespołu. To wciąż są te same nazwiska co jakiś czas wzmacniane kimś świeżym i taktyka „wszystkie piłki na Neymara”. Napastnik PSG ma spore umiejętności ale nie pociągnie sam tego wózka. Tite zamiast do maksa wycisnąć z Brazylii ich potencjał i szukać właściwych rozwiązań na słabo obsadzone pozycje marnuje czas brnąc w te same błędy.

Dlatego też nie wierzę że Canarinhos wrócą na pozycję numer jeden na świecie. Może tak się zdarzyć że będą liderami rankingu FIFA, ale na poważnej imprezie zawsze znajdzie się ktoś silniejszy. Francja, Belgia, czy Hiszpania. Tam rządzi taktyka, jest spory nacisk na dobrze współpracującą ofensywę, a siła ataku rozłożona jest na kilku graczy. Brazylia bardzo chce osiągnąć sukces, ale sama do końca nie wie jak się do tego zabrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *