13 Cze
2018

Czarne konie czy tęczowe kucyki?

Było o aspirujących do triumfu, było o faworytach i o tych, którzy mają coś do udowodnienia. Nie mogło jednak zabraknąć tekstu o tych, od których nikt niczego wielkiego nie wymaga, a którzy spokojnie mogą marzyć o niezapomnianej przygodzie. Z reguły nie przepadam za niespodziankami, lecz zaskoczenia związane z futbolem, to inna para kaloszy. Kiedy dzieje się coś, czego mało kto się spodziewał, nie sposób nie czuć pozytywnych drgań. Kto zaskoczy w Rosji? 

Z tzw. czarnymi końmi jest jeden problem. Mianowicie skoro typujemy, że ktoś zaprezentuje się lepiej, niż pozwalają mu na to jego warunki, to nie jest on już do końca czarnym koniem. Zostawiając jednak najściślejsze ścisłości z boku, postanowiłem wybrać kilka zespołów, które nie są faworytami, ani outsiderami i po cichu liczę, iż niejednej drużynie mogą sprawić problem.

Nie będzie w tym gronie Polski, gdyż uważam, iż nie jestem w stanie w pełni subiektywnie ocenić potencjału naszych rodaków. Sądzę, że podopieczni Nawałki mogą wyjść z grupy, a następnie powalczyć o coś więcej i ostatecznie okazać się prawdziwą rewelacją turnieju, lecz zaczyna się wtedy włączać myślenie życzeniowe. Nie pompujmy więc balonika i spójrzmy na inne kraje. Z boku znacznie o to łatwiej i rozsądniej.

Doświadczone armaty

Urugwaj, to niekwestionowany faworyt grupy A. I na tym etapie ta rola się kończy, a z każdą kolejną fazą pozycja przybyszów z Ameryki Południowej będzie maleć. Czy to oznacza problemy? Nie w przypadku Los Charruas! W ich pamięci z pewnością pozostaje mundial z roku 2010, kiedy udało się zająć 4. miejsce. Fakt, drabinka ułożyła się po myśli podopiecznych Oscara Tabareza i po zostawieniu w szczerym polu pogrążonych w chaosie Francuzów, na drodze stanęła Korea Południowa i Ghana. Dopiero Holandia zatrzymała w półfinale Forlana i spółkę, a Niemcy okazali się lepsi w starciu o trzecie miejsce.

Rok później przyszło mistrzostwo kontynentu i na tym w zasadzie koniec sukcesów, a kadra wciąż jest ich głodna. Tworzy ją połączenie doświadczenia z fantazją młodych, a pieczę nad wszystkim sprawuje doświadczony selekcjoner, który swoją posadę utrzymuje od 2006 roku. Najmocniejszym punktem zespołu jest oczywiście atak, w którym szaleją Suarez oraz Cavani. To na nich wszystko się opiera i to od ich formy w dużej mierze zależy los reprezentacji Urugwaju. Presja jest duża, lecz mowa o zawodnikach Barcelony oraz PSG.

Z tyłu spokój zapewnić ma duet z Atletico Madryt, czyli Godin i Gimenez, czyli fuzja rutyny z młodością. Sporym plusem jest fakt, iż wielu graczy zna smak mistrzostw świata, a kilku pamięta jeszcze imprezę z RPA. Nie ma wśród nich osobistości pokroju Diego Forlana, który łączył charyzmę i wybitne umiejętności. Snajperski duet stać jednak na wiele, a jego obycie na największych piłkarskich arenach stanowi kolejną zaletę.

Kiedy Urugwaj wyjdzie z grupy spotka się najprawdopodobniej z Portugalią lub Hiszpanią. Będzie to pierwszy, i być może ostatni, prawdziwy test bojowy. Czy uda się go zdać?

Z duńskim dynamitem w pamięci

Kolejną ekipą, która na papierze wygląda solidnie jest Dania. Ich droga na mundial usłana różami nie była, lecz sami utrudnili sobie zadanie. Słaby początek eliminacji musieli odpokutować w barażach, w których nie dali szans Irlandii. Być może nie udałoby się to bez lidera i największej gwiazdy reprezentacji – Christiana Eriksena. Rozgrywający rzadko schodzi poniżej pewnego – bardzo wysokiego – poziomu, a najczęściej stanowi o sile reprezentacji lub klubu.

W porównywalnym stopniu jest on dla Skandynawów tym, kim dla nas Lewandowski, dla Argentyny Messi, a dla Brazylii Neymar. Podobnie do nich nie jest jednak osamotniony i ma kilku interesujących kompanów. Pione Sisto, Andreas Christiansen, Yussuf Poulsen czy Nicolai Jorgensen, to zawodnicy, którzy konsekwentnie budują swoją markę i już dziś są ważnymi ogniwami reprezentacji. W bramce stoi natomiast Kasper Schmeichel, czyli syn legendy Manchesteru United – Petera Smeichela. Dziedzictwo ojca nie przeszkadza mu w rozwijaniu swojej kariery, w której zdobył mistrzostwo Anglii w barwach Leicester.

Dania trafiła do grupy z Francją, Peru i Australią. Moim zdaniem powalczy o drugie miejsce z Los Incas, a wszystko co ewentualnie wydarzy się później będzie istną loterią. Zgrana drużyna może zajść daleko, ale może też zatrzymać się na pierwszej przeszkodzie. O zbliżenie się do ikonicznego duńskiego dynamitu będzie niezwykle trudno, ale Eriksen i spółka mogą w Rosji namieszać.

Bałkańska nieprzewidywalność 

Chorwacja od lat wymieniana jest w gronie drużyn, które są zdolne do osiągnięcia czegoś wyjątkowego kosztem lepszych drużyn. Jak wygląda to w praktyce? Od czasu brązowego medalu mistrzostw świata z 1998 roku, nie udało się choćby wyjść z grupy. 3 mundiale (w 2010 w ogóle się nie zakwalifikowali) i 3 szybkie powroty do domu. Na EURO nie udało się zajść dalej niż ćwierćfinał, a ostatni taki przypadek miał miejsce 10 lat temu. By dostać bilety do Rosji, Chorwaci zmuszeni byli do gry w barażach, w których pokonali Greków. Co sprawia, iż wielu stawia ich w roli czarnego konia?

Przede wszystkim uzdolniona kadra, która wielu więcej okazji na sukces mieć nie będzie. Wyróżnia się mocarna linia pomocy z Modriciem i Rakiticiem na czele. Dzielnie wspierają ich Kovacić oraz Brozović, a w ataku rządzą Perisić z Mandzukiciem. Z tyłu nie jest może galowo, lecz duet Corluka-Lovren z reguły daje radę. Pokolenie największych gwiazd starzeje się nieubłaganie, a obecnie znajduje się w najlepszym piłkarskim wieku. Jeśli nie teraz, to kiedy?

O samo wyjście z grupy łatwo nie będzie. Argentyna w dobrej formie (Messiego) zdaje się znajdować poza zasięgiem podopiecznych Zlatko Dalicia. Z kolei Islandia i Nigeria, to zawsze groźni i równie nieobliczalni rywale. Awans do kolejnej fazy sukcesem jednak nie będzie. Chorwaci liczą na zdecydowanie więcej, lecz będąc realistami z pewnością zdają sobie sprawę z trudnego położenia. Sądzę, że ćwierćfinał byłby czymś wielkim.

Głowa kluczem do sukcesu

Kolejnym bałkańskim przedstawicielem jest Serbia. Piłkarsko z pewnością niczego im nie brakuje, talent i umiejętności są. Gorzej z mentalnością i odpornością na presję. Te elementy mogą zadecydować o wynikach w Rosji.

W drużynie znajduje się kilku doświadczonych graczy, jak chociażby Kolarov, Ivanović czy Matić. Są też młodzi-gniewni: Mitrović lub Milinković-Savić. Bardzo ważnym ogniwem jest Dusan Tadić, który potrafi wyzwolić w sobie kreatora z krwi i kości. Mimo bardzo przeciętnego sezonu klubowego, może on dowodzić reprezentacją Serbii.

Reprezentacją, która nie ma na koncie sukcesów, a na ostatniej wielkiej imprezie była w 2010 roku. Poszczególni kadrowicze pozwalają jednak marzyć, iż Orły wreszcie pokażą szpony. Już w pierwszej fazie będzie to konieczne, gdyż ich rywalami grupowymi są Brazylijczycy, Szwajcarzy i Kostarykanie. Drugie miejsce z pewnością jest w zasięgu podopiecznych Krstajicia, a dalsze potyczki będą wymagały wspięcia się na jeszcze wyższe szczyty umiejętności sportowych i mentalnych. Jeden błąd może zakończyć się katastrofą, a jeden błysk – spełnieniem marzeń.

Powtórzyć brazylijski sen

Ostatnią, i być może najlepszą, drużyną w prezentowanym zestawieniu jest Kolumbia. Grupowi rywale Polaków pragną nawiązać do historii sprzed czterech lat, kiedy okazali się rewelacją mundialu rozgrywanego w Brazylii. Udało się wtedy dojść do ćwierćfinału, w którym lepsi okazali się gospodarze. Na boisku szalał James Rodriuguez, który i tym razem chce zawojować światową scenę.

Ma do tego wszystkie niezbędne elementy. Umiejętności, formę i uzdolnionych kolegów. Przed sobą Baccę i Falcao. Obok Cuadrado, Quintero oraz Carlosa Sancheza, a z tyłu Davinsona Sancheza i Yerry’ego Minę. Nic, tylko dyrygować.

Droga na mundial łatwa nie była, lecz losowanie było dość łaskawe. Kolumbijczycy są zdecydowanym faworytem grupy H, a dalsza drabinka również nie wygląda najgorzej. Belgia lub Anglia, to ekipy w zasięgu podopiecznych Pekermana, a co będzie dalej – boisko pokaże.

Wytypować cokolwiek związanego ze sportem jest bardzo trudno, a wytypować niespodziankę jeszcze trudniej. Snuć domysły może każdy, a sprawdzenie ich w rzeczywistości bywa jednocześnie smutne i zabawne. Czarny koń, to ktoś wyjątkowy, zdolny do osiągnięcia wyniku ponad stan. Kiedy jednak przerosną go okoliczności, łatwo może zamienić się w tęczowego kucyka. Już niedługo okaże się, komu przypadnie właściwa rola.

 

Komentarze
Udostępnij: