Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Mundial 2018

Cyrk pod batutą Sampaoliego

Po finale mundialu 2014 w całej Argentynie zapanował wielki niedosyt. Do 113 minuty drużyna prowadzona przez Alejandro Sabellę dzielnie walczyła o tytuł z reprezentacją Niemiec. Bramka Mario Gotze sprawiła że Albiceleste wracali do domu „tylko” z wicemistrzostwem świata. Wszyscy pocieszali się że złote pokolenie z Leo Messim, Gonzalo Higuainem i Sergio Aguero zostanie wzmocnione kilkoma młodymi wilczkami i na kolejnym turnieju nie pozostawi żadnych wątpliwości. Po czterech latach kibice Argentyny modlą się żeby uniknąć wielkiej kompromitacji. Dlaczego jest tak źle, chociaż miało być tak wspaniale?

W towarzyskiej klęsce 1:6 z Hiszpanią na boisku pojawiło się 6 zawodników którzy wystąpili w finale mundialu 2014. Czy rzeczywiście trener Jorge Sampaoli stawia na najlepszych dostępnych zawodników z Argentyńskim paszportem?

Defensywny chaos

Zacznijmy analizę od obsady bramki. Sergio Romero ma 31 lat, 93 występy w seniorskiej reprezentacji, jego menedżerem jest popularny Mino Raiola. I właściwie na tym kończy się jego charakterystyka. Romero ostatni sezon w którym regularnie broni w lidze zaliczył w… sezonie 2012/13 jeszcze za czasów gry dla Sampdorii. Mówimy o kolesiu który od 5 sezonów zagrał w lidze 19 spotkań. Kto jest jego zmiennikiem? Willy Caballero, rezerwowy golkiper Chelsea. Zdaniem wielu kibiców szansę dostać powinien podstawowy bramkarz Realu Sociedad Geronimo Rulli. Ostatnie 4 sezony-130 spotkań dla hiszpańskiego klubu. Jest młody (25 lat), poważnie zainteresowanie wykazują nim Napoli oraz zespoły z Premier League. Obecnie leczy kontuzje, ale czy byłby lepszym wyborem niż dwójka bramkarzy którzy bronią jedynie od święta?

W obronie podobne dylematy jak w przypadku reprezentacji Polski. 3 czy 4 defensorów? Pewniakiem w składzie jest Nicolas Otamendi który regularnie grywa w Manchesterze City oraz Marcos Rojo… rezerwowy Manchesteru United. No i właśnie tutaj mamy kolejny problem. Podstawowym środkowym obrońcą reprezentacji Argentyny jest facet który w tym sezonie w lidze spędził na boisku 474 minuty. Sporą część stracił przez kontuzje, ale nawet teraz ostatni raz zagrał na początku lutego. Ktoś inny? Emanuel Mammana do września będzie pauzował przez zerwanie więzadła krzyżowego. Ramiro Fori dopiero wraca po kontuzji i w tym sezonie pojawił się na boisku ledwie dwa razy. I to w rezerwach Evertonu. Opcją wartą rozważenia są zdecydowanie Federico Fazio podstawowy defensor Romy oraz German Pezzella regularnie grajacy dla Fiorentiny. Boki obrony obsadzone są przez Nicolasa Tagliafico (od stycznie w Ajaxie) i Fabricio Bustosa (o dziwo na 20 spotkań w tym sezonie ligi argentyńskiej zagrał tylko w 9). Reszta graczy się nie liczy, bo ciężko poważnie traktować ludzi którzy w tym sezonie rozegrali mniej niż 3-4 spotkania ligowe.

Pomocnicy bez asyst

Środek pomocy jest obsadzony bardzo solidnie. Jego liderem jest 33 letni Javier Mascherano, ale tutaj również osobiście mam spore wątpliwości. Czemu? Bo w Barcelonie miał coraz większe problemy z regularną grą, a obecnie spędza czas na piłkarskiej emeryturze w Chinach. Obok niego pozycję zajmuje zawodnik Milanu Lucas Biglia i to wybór nie budzący większych wątpliwości. Podobnie jak Giovani Lo Celso z PSG, po którym ciężko jednak oczekiwać kreowania gry. Ofensywnie ustawiony Ever Banega z Sevilli to również nie jest mistrz ostatniego podania. Banega i Lo Celso RAZEM w tym sezonie mają na koncie 4 asysty. Cudów po nich bym nie oczekiwał. Szansę dostanie pewnie również Leandro Paredes, który ma rozgrywa solidny sezon dla Zenitu, ale w kadrze Argentyny ma znikome doświadczenie.

Pomoc uzupełniają zdolny Marcos Acuna ze Sportingu, Manuel Lanzini z West Hamu, Maximiliano Meza z Indepediente oraz Javier Pastore z PSG. Żaden z nich nie jest wybitnym graczem. Najpopularniejszy jest oczywiście zawodnik z Paryża, ale od 2015 roku godzi się z rolą rezerwowego we francuskim klubie. Marna to rekomendacja jak na kogoś kto ma dowodzić kandydatem do zdobycia mistrzostwa świata.

Teoretycznie gwiazdy w napadzie…

Siłą albicelestes są napastnicy i tutaj rzeczywiście można się zachwycać. Leo Messiego nikomu przedstawiać nie trzeba. Sergio Aguero ma za sobą bardzo udany sezon w barwach Manchesteru City. Nieco gorzej wiedzie się Gonzalo Higuainowi (15 bramek w 27 meczach) od którego lepsze statystki zalicza jego klubowy kolega, Paulo Dybala (17 goli w 24 spotkaniach). I właśnie Dybala oraz Mauro Icardi (22 trafienia dla Interu) to najdziwniejsze postacie w reprezentacji Argentyny. Oczywiście można zrozumieć nadzieje pokładane w 20 letnim Lautaro Martinezie grającym w Racing Clubie, ale fakt skreślenia przez selekcjonera dwóch zawodników będących w tak dobrej formie to jakieś nieporozumienie.

Mam wrażenie że oceniając reprezentację Argentyny bardzo często patrzymy właśnie przez pryzmat napastników. Tymczasem gdy zerkniemy że bramkarz całe sezony spędza na ławce, podstawowy obrońca regularnie nie gra, boczni obrońcy nie są najwyższych lotów, środkowy pomocnik odcina kupony w Chinach, rozgrywać mają ludzie którzy zaliczają asysty od święta, a selekcjoner odstrzela będących w znakomitej formie snajperów to nie może dziwić że ta drużyna jest w wielkim kryzysie.

Nie jestem przekonany że siła Argentyny zależy tylko od Leo Messiego. Przy wyborach Sampaoliego jego pole manewrowe jest jednak niezwykle ograniczone. Osobiście widziałbym np. Argentynę w ustawieniu Rulli – Otamendi, Fazio, Pezzella – Acuna, Biglia, Paredes, Lanzini – Messi, Icardi. Tymczasem selekcjoner alicelesters kombinuje. Orest Lenczyk mówił kiedyś że dobry trener to taki który nie przeszkadza piłkarzom. Mam wrażenie że cudowne pomysły Sampaoliego jedynie pogarszają sprawę. Widoczne gołym okiem od dawna jest że defensywa Argentyny wygląda tragicznie. Odstawienie Mascherano i Rojo? A gdzie tam. Lepiej odstrzelić Dybalę i Icardiego. Sampaoli robi z tej drużyny burdel. A co do czego odpowiedzialność spadnie na Messiego który ten burdel będzie musiał sprzątać.

Facebook Comments