Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Ekstraklasa

Chwała Jagiellonii za przywrócenie emocji w tym sezonie

Jeśli regularnie odwiedzacie naszą stronę to zapewne wiecie że od dłuższego czasu wskazuje Jagiellonię jako jednego z głównych faworytów do mistrzostwa Polski. Ba! Stwierdziłem nawet że to ekipa z Białegostoku zostanie mistrzem Polski. Za każdym razem gdy coś takiego pisałem widziałem wyrazy niedowierzania połączonego z politowaniem u wielu czytelników. No bo jak to? Jaga z tytułem? Nie Legia, nie Lech? Ten facet urwał się z innej planety…

Jagiellonia 4 Lechia 1

Jesteśmy świeżo po wysokim zwycięstwie Jagiellonii nad Lechią Gdańsk. 4:1 pełna dominacja, niesamowita mądrość boiskowa. 3 mecz w tym roku i 3 zwycięstwo. Dodatkowo pozycja lidera Ekstraklasy, być może tylko na jeden dzień do czasu starcia Cracovia-Legia.

Nie rozumiałem i nadal nie potrafię zrozumieć dlaczego część dziennikarzy szczególnie z Warszawy patrzy na Białystok z wyższością. W kilka lat zbudowano tam solidną, a w skali Polski klasową drużynę. Bez szaleństw, bez przepłacania, bez wydawania milionów na słabe ale znane gwiazdki. Najlepszym przykładem jest będący ostatnio w świetnej formie Martin Pospisil. Spodobał się grając w Czechach, wyczekano okazji i wydano na niego 325 tys. euro. Po przyjściu do Polski nie błyszczał, potrzebował 22 spotkań żeby stać się kluczowym zawodnikiem Jagiellonii.

Normalność

Czy w innych klubach taka cierpliwość jest możliwa? Nie. Obserwujesz gracza, jesteś przekonany o jego umiejętnościach i odstrzelasz go po 3-4 spotkaniach „bez błysku”, albo czekasz 10 kolejek żeby dać mu w końcu zagrać.

Ławka rezerwowych? Kelemen, Grzyb, Lazarevic, Świderski, Wójcicki, Guti, Bodvarsson. Jestem przekonany że każdy z nich (no może poza Islandczykiem które nadal jest wielką niewiadomą) może wskoczyć do składu i nie obniży poziomu. Jagiellonia ma mocną ławkę a to w walce o wysokie cele jest zawsze bardzo ważne.

W poprzedniej rundzie Jagiellonia grala słabo. A może inaczej, Jagiellonia w niewielu spotkaniach pokazywała swoje atuty. To nie były starcia w których ekipa z Podlasia wychodziła, robiła swoje i wracała do domu. Co się zmieniło od tamtej pory? Myślę że w Białymstoku jest więcej spokoju. A poza spokojem pojawiła się świadomość szansy na mistrzostwo Polski.

Gdyby Lech i Legia w obecnym sezonie grały na miarę potencjału finansowanego i sportowego, zapewne Jagiellonii pozostawała by jedynie walka o trzecie miejsce w lidze. Ale nie grają. Kolejorz w ogóle od dawna nie zagrał takiego spotkania jak te Jagi z Lechią. Legia wydaje się coraz mocniejsza i hitowe starcie na Łazienkowskiej które już za kilka dni stoczą właśnie Legioniści z Jagiellonią może dać wiele odpowiedzi.

Ogromnym atutem Jagi jest również przygotowanie motoryczne. Takie dwa slogany na których opiera się współczesny futbol to wysoki pressing i gra z pierwszej piłki. Śmiało, znajdźcie w lidze drużyny które to stosują. Wbrew pozorom za wiele ich nie ma. Ireneusz Mamrot świetnie przygotował Jagiellonię w zimę i widać tego efekty. Na tle Lechii Białostoczanie wyglądali jak ktoś z innej planety. Potrafili na kilku metrach zrobić sobie przewagę, różnica w szybkości, w zwrotności i przyspieszeniu była ogromna.

Niedocenieni

Zastanawiałem się jak zareagują media na tak dobry mecz jak ten który w piątkowy wieczór rozegrała Jagiellonia. Nie zawiodłem się. Sporo miejsca poświęca się słabej grze Lechii i domaganiu zwolnienia trenera Owena. Nie potrafię zrozumieć skąd takie podświadome umniejszanie osiągnięć klubu z Białegostoku.

Chwała Jadze bo dzięki niej będą jeszcze emocje w tym sezonie. Rywalizacja z Legią zapowiada się arcyciekawie. Nawet jeśli nie uda im się zdobyć punktów przy Łazienkowskiej, to konsekwencja powinna być kluczem do ich sukcesu. Myślę że Mamrot i jego drużyna są na najlepszych torach. Boisko zweryfikuje moje przypuszczenia, ale nie zdziwi mnie jeśli Jagiellonia w tygodniu przegra w Warszawie, a i tak za kilka kolejek wyprzedzi Legię.

 

Facebook Comments