Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Mistrzowie Polski w piłce nożnej

Canarinhos z Wodzisławia

Zawsze z wielkim zaciekawieniem czekałem na transfery obcokrajowców do Ekstraklasy. Cholera, czułem że to jakiś powiem świeżości w pokoju dawno zaatakowanym przez grzyba. Bardzo często się zawodziłem. Tak naprawdę to większość sprowadzanych obcokrajowców nadawała się do wszystkiego poza grą w futbol. Było jednak przez ostatnie 20 lat kilka perełek które mocno zapadły mi w pamięć. Część z nich znam głównie ze Skarbów Kibica, bo na dobrą sprawę niczym nie zaistnieli na ligowych boiskach. Z ciekawością śledzę ich kariery, w kilku wypadkach doznałem wielkiego szoku gdy zobaczyłem gdzie wylądowali. Dziś na tapetę wezmę niejakiego Rodrigo Moledo. Nic Wam to nie mówi? A powinno.

Był rok 2009. W Odrze Wodzisław doszło do wielkiej rewolucji. Klub który przez lata wbrew wszelkiej logice znajdował się w czubie tabeli po przejęciu przez Czechów znalazł się na dnie tabeli, a rozwiązaniem miała być rewolucja w składzie. Czesi z Martinem Pulpitem na czele byli na tyle zdesperowani że podpisywali kontrakt z każdym kto mógł uratować Ekstraklasę dla Odry. Jednym z takich zawodników był Brazylijski obrońca Rodrigo Moledo. Być może gdyby nie bałagan w kadrze klubu ze Śląska, to nigdy nie trafiłby do Polski. Bałagan sprawił równie że po zaledwie 3 spotkaniach musiał wracać do swojej ojczyzny. Niedopilnowanie procedur, brak załatwienia piłkarzowi wizy i pozwolenia na pracę. Pierwszy zagraniczny wyjazd Rodrigao okazał się wielką klapą. Zmuszony więc został do wyjazdu do Brazylii, gdzie długo nie musiał czekać na szansę powrotu do świata żywych. Jak sam potem w wywiadach stwierdził nigdy nie żałował tego że znalazł się w Polsce. Dzięki temu zdobył doświadczenie, zobaczył jak wygląda Europejska piłka. Nie odbierał tego jako porażki, a jako lekcji na przyszłość

Zaledwie kilka miesięcy po odejściu z Wodzisławia, po piłkarza odezwało się Internacional Porto Alegre. Drużyna dla której bramki strzelał wówczas Diego Forlan nie spodziewała się zapewne że ściągnięty „z nikąd” Moledo w krótkim czasie wygra rywalizację o miejsce w składzie a jego wartość wzrośnie kilkunastokrotnie. Twardy, nieustępliwy, takich obrońców często się cenu.

Bardzo szybko zwrócił swoją dobrą dyspozycją uwagę wielu europejskich drużyn. Finalnie największą sumę zaproponował Ukraiński Metalist. Zawodnik którego bez zastanowienia olano w Odrze ledwie 3 lata później został sprzedany za 5 milionów euro. Czas spędzony w Charkowie nie mógł jednak należeć do udanych. Kontuzje, odsunięcia od składu, zaledwie 13 spotkań rozegranych w dwa sezony. Rodrigo wrócił do Porto Alegre, ale nie zagrał w nim nawet jednego spotkania. Szansę wykorzystał grecki Panathinaikos już wcześniej upatrzył sobie Brazylijczyka.

Z pewnością, był to wówczas strzał w dziesiątkę. Moledo szybko wywalczył sobie miejsce w składzie Koniczynek, co sprawiło że znalazł się w ścisłym gronie branych pod uwagę przy powoływaniu kadry Brazylii. Gdy wydawało się że zawodnik ma świat u swoich kolan, wszystko mocno się poplątało. Nawet w obecnym sezonie gdy był tylko zdrowy od razu wracał do składy Panathinaikosu. Niestety, zaliczył już kontuzję łokcia i głowy, swoje pauzował za kartki. I to właśnie upodobanie do zarabania głupich kartek wielu ekspertów uważa za największą wadę Brazylijczyka.

Czy gdy wyleczy kontuzje głowy to wróci do składu Panathinaikosu i powalczy o powołanie do kadry? Mam wątpliwości. Panathinaikos w obecnym sezonie prezentuje się bardzo słabo, w lidze wygrali zaledwie 4 spotkania na 15 możliwych. Dodatkowo póki co nic nie wskazuje na to żeby przedłużono jego umowę z klubem wygasającą w czerwcu. Ciężko liczyć na zawodnika który jest tak kontuzjogenny. Szkoda dla talentu Moledo, bo patrząc czysto obiektywnie jeśli już pojawia się na boisku to radzo sobie bardzo dobrze.

Rodrigo Moledo to przykład że czasem nawet nie radząc sobie za pierwszym i drugim razem, trzeba ryzykować dalej. Nie udało mu się podbić europy w Odrze, nie udało w Metaliście. Dopiero Panathinaikos okazał się słusznym miejscem. Osobiście jestem ciekaw co z nim dalej będzie, chociaż jak wspominałem przeczuwam że na dobrę mógł stracić miejsce w linii defensywnej greckiej drużyny.

Facebook Comments