Brutalna siła czy spryt?

Kiedy ogłoszono, że do tej walki dojdzie kręciłem głową z niedowierzaniem głównie ze względu na Tysona Fury’ego. Brytyjczyk przyzwyczaił kibiców boksu na całym świecie, że jest zmienny niczym nastrój despoty. Po sprawieniu mega sensacji pod koniec listopada 2018 roku postanowił cieszyć się życiem. Upokorzenie Władimira Kliczki w Düsseldorfie dało mu sławę i ogromne pieniądze. Jednak popularny „Olbrzym z Wilmslow” zamiast bronić mistrzowskich pasów wagi ciężkiej podjął decyzję o zakończeniu kariery. Na sportowej emeryturze żył zgodnie z zasadą hulaj dusza, piekła nieba, a angielska prasa pisała o imprezach z jego udziałem częściej niż o problemach z alkoholem Paula Gascoigne’a (później była depresja, problemy finansowe, bezrobocie itd.). Wydawało się, że to koniec „Króla Cyganów”, ale on ponownie zaskoczył wszystkich wracając na ring w czerwcu tego roku i łatwo wypunktował Sefera Seferiego. Potem potańczył w ringu z Francesco Pianetą przez 12 rund i odniósł zwycięstwo na punkty. Było szybko, lekko i przyjemnie, ale w kolejnej walce czeka go nie lada wyzwanie. Przeciwnikiem Fury’ego będzie król nokautu, Deontay aka The Bronze Bomber Wilder, czyli facet, który wygrał 39 z 40 walk przez KO. Teoretycznie Tyson porywa się z motyką na słońce. Dopiero niedawno wrócił na ring, pokonał dwóch przeciętnych pięściarzy, a teraz spróbuje odebrać pas WBC mistrzowi z Alabamy i wcale nie jest w tej konfrontacji bez szans. Zaraz Wam wyjaśnię dlaczego.

Patrząc na całą otoczkę medialną przed walką Wilder vs. Fury doszedłem do wniosku, że obaj Panowie powinni zrobić wspólną konferencję prasową w Disneylandzie. Zarówno wypowiedzi Deontay’a jak i Tysona są zabawne. Amerykanin opowiada, że jest liderem, królem i prawdziwym żołnierzem, a my jesteśmy świadkami walk ikony boksu. Równie dobrze Wilder mógłby coś takiego powiedzieć w towarzystwie Myszki Miki, byłoby jeszcze zabawniej. Tyson Fury również emanuje pewnością siebie i jest przekonany, że zwycięży: „Wszyscy mówią, że nie zrobię tego ponownie. Jednak pokonałem Kliczkę i to samo zrobię z Wilderem. Mam zamiar się wspaniale bawić, dla niego będzie to najgorsza noc w życiu. Boks Wildera jest nietypowy, ale w wielu kwestiach przewidywalny. Wielu ludzi twierdzi, że jest dziki, ale tak naprawdę cechuje go spokój i rzuca swoje bomby kiedy rywal jest w kłopotach. Moje poruszanie się w ringu i szybkość są bronią na każdego”. Wynika z tego, że 1 grudnia w Los Angeles zobaczymy starcie tytanów, a to nie do końca prawda. Mimo wszystko ta walka jest potrzebna wadze ciężkiej jak polskim miastom czyste powietrze w sezonie zimowym. Wielkich walk w królewskiej kategorii wagowej jest w ostatnich latach jak na lekarstwo. Czasy Mike’a Tysona, Evandera Holyfielda i Lennoxa Lewisa już dawno minęły. Pięściarski heavy metal w wydaniu Amerykanów i „Lwa z Londynu” zakończyli bracia Kliczko. Witalij i Władimir przez ponad dekadę dominowali w wadze ciężkiej i tak naprawdę niewiele z ich walk było ciekawych. Dziś braci Kliczko zastąpili Anthony Joshua, Deontay Wilder i właśnie Tyson Fury. To oni rozdają karty w wadze ciężkiej. Największą gwiazdą jest bez wątpienia Joshua, posiadacz czterech pasów mistrzowskich i jego potencjalna walka z Wilderem elektryzuje cały bokserski świat. Pytanie tylko czy do niej dojdzie, bo Tyson Fury ma inny plan…

Czego możemy się spodziewać w nocy z 1 na 2 grudnia? Tego chyba nie wie nawet wróżbita Maciej. Każdy scenariusz jest możliwy. Atutami „Brązowego Bombardiera” będą siła, kondycja i instynkt. Wilder dysponuje piorunującym uderzeniem i może powalić każdego pięściarza na świecie. Parafrazując Andrzeja Kostyrę Deontay ma tak silne pięści, że mógłby nimi kruszyć kamienie na kruszywo na budowę autostrad. Tezę tę zdaje się potwierdzać Richard Towers, który sparował z Wilderem i powiedział, że: „Poza Josephem Parkerem sparowałem chyba z każdym poważnym zawodnikiem. I wiem, że jeśli chodzi o siłę uderzenia, Wilder jest w swojej własnej lidze, do której nikt się nie zbliża. Powiem tak, uderza cztery razy mocniej niż Witalij Kliczko, pięć razy mocniej niż Władimir Kliczko, sześć razy mocniej niż Anthony Joshua i osiem razy mocniej niż Fury. I w żaden sposób nie zamierzam deprecjonować osiągnięć Fury’ego. Doceniam to, co już zrobił w boksie. Sparowałem z nim jakieś dwa lata temu i był świetny, ale powiedzmy sobie szczerze, to dla niego wyjątkowo zła walka”. Ponadto Wilder ma świetne wyczucie i timing. W ten sposób nokautował znakomitą większość ze swoich przeciwników.

Tymczasem atutami Tysona Fury’ego będą praca nóg, balans tułowiem, doświadczenie z walki z Władimirem Kliczko i ringowa inteligencja. Gypsy Ring to mistrz śmieciowego gadania, ale nie rzuca słów na wiatr kiedy wchodzi na ring. Był pewny siebie przed walką z „Doktorem Stalowym Młotem” i bez najmniejszych problemów wypunktował Ukraińca na jego terenie. Udało mu się też pokonać depresję i wygrać z nadwagą. Obóz przygotowawczy ma znakomity i wygląda na zdeterminowanego jak nigdy, więc dopuszczam możliwość, że może ponownie zaskoczyć cały świat. Zastanawia mnie tylko jak jest z odpornością Fury’ego na ciosy. W 2013 roku Tysona przewrócił mający watę w rękawicach Steve Cunningham. Słynny USS to solidny pięściarz, ale Wilder bije od niego o wiele mocniej i jeśli trafi Fury’ego to chyba będzie po zawodach. Oczywiście dopuszczalny jest także inny scenariusz. Może być też tak, że Fury w ogóle nie da się trafić i wypunktuje Wildera.

Jedno jest pewne, warto poświęcić czas na walkę Deontay Wilder vs. Tyson Fury. Na ringu w Staples Center w Los Angeles spotkają się pięściarze prezentujący dwa różne style. Wilder, którego atutem jest siła i Fury, najsprytniejszy pięściarz wagi ciężkiej ostatnich lat. Kto wygra? Ciężko powiedzieć, ale jako kibic szermierki na pięści wierzę, że zobaczę dobre widowisko!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *