Brazylijski Zbawiciel

Przychodził do drużyny jako chłopak z wielkim talentem i potencjałem na zrobienie ogromnej kariery. Był porównywany do brazylijskiego Ronaldo, lecz pomimo udanych występów nie był w stanie w pełni przekonać do siebie opinii publicznej. Z jednej strony przeszkadzały mu w tym wahania formy, z drugiej zamiłowanie jego opiekuna do rotacji, a ma z kim rywalizować, gdyż jego konkurentem do gry w pierwszym składzie jest legenda i najlepszy strzelec w historii klubu. Jednak ten sezon, a w szczególności ostatnie jego tygodnie, są w wykonaniu młodego napastnika bardzo obiecujące i sprawiają, że stał jeszcze ważniejszym ogniwem w układance szkoleniowca. 

Gabriel Jesus, bo o nim właśnie mowa, w 27 występach trwającej kampanii zdobył 14 bramek, z czego połowę tylko w okresie od 6 do 14 stycznia bieżącego roku. I o ile należy pamiętać, iż znaczna poprawa jego dorobku jest pokłosiem pucharowych starć Manchesteru City z drużynami z drugiego i trzeciego poziomu rozgrywkowego, o tyle nie sposób nie chwalić młodego Brazylijczyka. Pod wrażeniem wyczynów 21-latka jest między innymi jego były kolega z szatni The Citizens – Yaya Toure:

„Jest niczym potwór – przepełniony energią, wszechobecny.”

Wyśmienita dyspozycja Jesusa sprawiła, że w ostatnim meczu ligowym Sergio Aguero musiał pogodzić się z zasiądnięciem na ławce rezerwowych, z której podniósł się dopiero w 76. minucie. Jego partner-konkurent zanotował w tym czasie dublet, który powinien natchnąć go do kolejnych świetnych występów. A przynajmniej tak wynika z jego wypowiedzi:

„Czuję się dobrze, a dzięki zdobytym bramkom wzrosła moja pewność siebie. To dla mnie ważne, gdyż jestem napastnikiem grającym w dużym klubie, w którym otaczają mnie wybitni zawodnicy i świetny personel, muszę strzelać gole.”

Dopóki więc Brazylijczyk nie zdejmie nogi z gazu, Pep Guardiola nie ma podstaw, by zrezygnować z jego usług na rzecz oferty Argentyńczyka. Inna sprawa, że Katalończyk wielu argumentów nie potrzebuje, rotację ma przecież we krwi. Na obniżkę formy Jesusa się jednak nie zanosi, bowiem zdobycie 7 bramek zajęło mu 219 minut gry. Ponadto stał się pierwszym piłkarzem Premier League, który w tym sezonie uzbierał 2 hat-tricki.

Czy młody napastnik ma szansę na dobre wygryźć Aguero z wyjściowego składu? Biorąc pod uwagę doświadczenie i klasę Kuna trudno mi to sobie wyobrazić. Tuż po przyjściu Gabriela do Manchesteru City dużo mówiło się o rychłym końcu przygody z Etihad Stadium 28-letniego wówczas snajpera. Miał on zostać zdyskredytowany w oczach Guardioli i faktycznie, przez jakiś czas musiał mocno walczyć o swoje. Potem nadszedł okres poszukiwania systemu, w którym obaj panowie czuliby się dobrze i chętnie współpracowali, aż wreszcie Argentyńczyk stał się jedynym pełnoetatowym goleadorem.

Nie sądzę więc, by teraz łatwo pogodził się z rolą giermka i na dłużej zagrzał miejsce wśród rezerwowych. Wygranie rywalizacji z Jesusem łatwe jednak nie będzie, gdyż ten zdaje się przeżywać najlepszy czas w dotychczasowej karierze, a już z pewnością szczytowy moment, od kiedy przeprowadził się do Anglii. Mimo że to tylko kilka spotkań. Mimo że to tylko potyczki z outsiderami (nie licząc Wolves). Nie zmienia to faktu, iż w rok 2019 Brazylijczyk wszedł z impetem i po słabszym okresie w wykonaniu The Citizens objawił się niczym Zbawiciel. Pytanie tylko, na jak długą serię cudownych występów go stać?

Facebook Comments