Boso ale w ostrogach

Chyba każdy się czasem zastanawiał, jak to jest z tymi Indiami. Miliard ludzi, nie dość, że nie gra w piłkę (ich reprezentacja parę lat temu przegrała z Guamem, taką wyspą na Pacyfiku mającą drużynę narodową zbudowaną z byłych i obecnych pracowników amerykańskiej bazy wojskowej), to jeszcze nawet nie zdobywa prawie żadnych medali na Olimpiadach. „Grają w krykieta”. No dobra, ale tak właściwie to jak można ciągle tylko grać w krykieta…

Od paru lat temu można przeczytać o nowej lidze w Indiach, która za pomocą piłkarzy tej klasy co Robbie Fowler stara się kapitalizować świątową popularność piłki nożnej. Wspomina się, że powstały nowe kluby, bez tradycji i historii, ale z takim zapleczem finansowym, że w tej półamatorskiej lidze momentalnie wyparły tradycyjne ekipy, mające kibiców. W kilku portalach pojawia się od paru lat artykuł o takich właśnie mniej lub bardziej pominiętych w „nowym rozdaniu” klubach z Kaluty- Mohammedan S.C., Mohun Bagan A.C. i East Bengal F.C. na których mecze przychodziło kiedyś po 100 000 ludzi. W pierwszym z tych klubów, muzułmańskim Mohammedan grał bohater tego artykułu- Mohammed Salim.

Salim urodził się na początku XX wieku i zaczął od razu kopać w lokalnych klubach z Kalkuty. Futbol (mniej niż krykiet, ale także) był wtedy formą demonstracji dla młodych hinduskich nacjonalistów w ich walce o wyzwolenie się spod władzy Wielkij Brytanii. Opowieści o bosych Hindusach grających i wygrywających z posiadającymi buty Brytyjczykami rozchodziły się szybko, a dzisiaj już się nie dowiemy ile było w nich prawdy. Salim doprowadził Mohammedan do pięciu mistrzostw Kalkuty z rzędu, zagrał w India XI- pierwszym meczu „reprezentacji Indii” z Chinami i przed meczem rewanżowym parę dni później… zniknął. Nie pomogły poszukiwania zorganizowane przez policję i ogłoszenia w gazetach- Mohammed płynął już wtedy statkiem przez Kair do Anglii. Okazało się, że pierwszy mecz z Chinami, w którym Salim zagrał bardzo dobrze oglądał jego mieszkający w Wielkiej Brytanii krewny Hasheem, który namówił go na wyjazd do Europy. Dotarli na stadion Celticu, gdzie Hasheem zdołał przekonać menadżera Williego Malley’a żeby ten sprawdził Mohammeda. Pomysł, żeby Hindus bez butów grał ze szkockimi profesjonalistami (w latach ’30 w UK piłkarze mieli już zawodowe kontrakty) wydawał się raczej ekscentryczny, ale to co robił Mohammed na pierwszym treningu wprawiło podobno wszystkich w osłupienie. Salim zadebiutował w Celticu w meczu tzw. ligi Alliance (coś jakby dzisiaj liga rezerw) z Hamilton i strzelił w debiucie bramkę (cały czas grając bez butów, z bandażami na stopach). Po następnym meczu z Galston, wygranym 7-1, nagłówek w gazecie Scottish Daily Express głosił: „Hinduski żongler- nowy styl”. Jego dryblingi i podania, połączone z egzotyką i tajemniczością (Salim nie mówił po angielsku, tłumaczył za niego Hasheem) sprawiły, że stał się on „wydarzeniem”. Salimowi Celtic zaproponował kontrakt i dochód z meczu charytatywnego (ostatecznie przekazany na rzecz dzieci z sierocińca w Glasgow), ostrzymał on też propozycje profesjonalnej gry w Niemczech, ostateczie jednak wrócił do Indii do swojego klubu Mohammedan.

Salima jednak zapamiętano w Glasgow. W latach ’70, kiedy Mohammed zachorował, jeden z jego synów wysłał prośbę o pomoc na adres Celtic Park. W odpowiedzi przyszedł oficjalny list z życzeniami zdrowie i przekaz bankowy na 100 funtów.

Mohammed Salim przez dekady był postacią zapomnianą, co było efektem tego jak budowało się hinduskie społeczeństwo po odzyskaniu niepodległości. Mohammedan, klub muzułmański nie cieszył się zbyt dużą estymą władz a bhadralokowie (nowa hinduska elita, czerpiąca wzorce od brytyjskich dżentelmenów) wspierała lokalnego rywala- Mohun Bagan. Dziś możemy tylko stwierdzić, że gdyby żył w jakimś innym, mniej „egzotycznym” kraju zawodnik z takim talentem, to byłby on dzisiaj pewnie legendą, a nie ciekawostką.

Facebook Comments