Boiskowy bandyta, który stał się wyjątkowym piłkarzem

Jeszcze do niedawna bohater dzisiejszego artykułu uważany był za piłkarskiego zbrodniarza, który pieniądze zarobione na boisku stawiał ponad realizację na tle sportowym. Dzisiaj dla wielu jest najlepszym transferem, który został dokonany w Bundeslidze przed sezonem 2018/2019. Dziś przed Wami Axel Laurent Angel Lambert Witsel, pomocnik Borussi Dortmund oraz reprezentacji Belgii.

Przyszedł on na świat 12 stycznia 1989 w Liège. Posiada martynikańskie korzenie z racji pochodzenia ojca, który przybył do Belgii zawodowo grać w piłkę nożną. Tutaj spotkał miłość życia, której owocem był mały Axel. Od samego początku Thierry umiejętnie prowadził karierę swojego syna, która szybko z dobrej zabawy przerodziła się w coś poważniejszego. Były zawodnik Zenitu początkowo trenował w klubie RRC Vottem, później został przeniesiony do innego mniejszego klubu Cercle Sportif Visé. Gdy ojciec uznał, że syn mentalnie przygotowany jest do występów w młodzieżowych kadrach większego klubu, zaprowadził go na trening swojego byłego klubu Standard Liège. Ilu to młodych zawodników nie potrafiło poradzić sobie w rywalizacji, która często przypominała wyścig szczurów? Dla wielu klubów liczy się, aby jak największa ilość młodych osób trafiała do drużyn młodzieżowych , by po późniejszej selekcji zostały tylko największe „perły”. Dlatego wielkie chapeau bas dla ojca, który nie dopuścił do tego, by mały Axel już na początku swojej drogi musiał rywalizować „na noże” z innymi kolegami z zespołu.

Po kilku treningach i grach kontrolnych został ogłoszony wielkim talentem belgijskiej piłki. Szybko zgłosiły się po niego największe kluby na świecie z Real Madryt oraz Arsenalem na czele. Ojciec Axela nie dopuścił jednak do wyjazdu syna, uważał on, iż jego rozwój przebiegnie w odpowiedni sposób tylko wtedy gdy jego syn będzie miał spokój, a Liège właśnie mu to gwarantowało. Ostatnim czego potrzebują talenty na dorobku to nadmierne zainteresowanie mediów.

Gdy Axel miał 17 lat włodarze Les Rouches przedstawili mu ofertę zawodowego kontraktu, która szybko została zaakceptowana przez obydwie strony. W pierwszym zespole belgijskiego kubu występowali wtedy dobrze nam znani: Marouane Fellaini, Steven Defour, Dante, Ricardo Sá Pinto, Milan Jovanović, Sérgio Conceição, czy Oguchi Onyewu. Wejście do tak mocnej szatni nie było łatwe dla młodego piłkarza, który jednak stosunkowo szybko dostał szansę debiutu. Trener Michel Preud’homme wpuścił Axela na boisku po raz pierwszy 17 września 2006 w spotkaniu przeciwko RWDM Brüssel FC, w 89 minucie zmienił Stevena Defoura. Do końca sezonu udało się młodzieńcowi uzbierać blisko 1400 minut. W spotkaniu przeciwko Roeselare udało się nawet siedemnastolatkowi strzelić bramkę oraz zaliczyć asystę przy golu Milana Rapaića.

W sezonie 2007/2008 osiemnastoletni Axel stał się zawodnikiem, od którego Michel Preud’homme zaczynał ustalanie składu. To niesamowite, ale środek pola tworzyli Defour, Fellaini oraz Witsel, wtedy jeszcze nikt nie miał świadomości, że to przyszli zawodnicy takich klubów jak Porto, Manchester United, czy Borussia Dortmund. W tamtym sezonie Les Rouches nie mieli sobie równych, pokonali Anderlecht różnicą 7 punktów, notując tylko jedną porażkę w sezonie. Witsel w całej kampanii rozegrał blisko 3700 minut, tylko w 9 kolejce w spotkaniu z Germinal zszedł z boiska w 81 minucie, w 13 kolejce w meczu z Lokeren nie było go w kadrze meczowej oraz w ostatniej kolejce sezonu, gdy byli pewni mistrzostwa, został zmieniony w 88 minucie. Wszystkie inne spotkania zaliczył od tak zwanej „deski do deski”. Niesamowite, ponieważ często mówi się o tym, że wydolnościowo najlepszym wiekiem dla piłkarza jest 26-28 lat, a tutaj chłopak, który według polskiego prawa dopiero osiągnął pełnoletność grał jak „stary wyjadacz” nie tylko pod względem kondycyjnym, ale w sposobie gry. Zaowocowało to debiutem w reprezentacji w spotkaniu z Maroko 23 marca 2008, mecz ten ukoronował strzeleniem bramki. Wielka kariera rysowała się przed belgijskim pomocnikiem.

Przed kolejnym sezonem nie udało się awansować do Ligi Mistrzów, po heroicznym boju odpadli w dwumeczu z The Reds i to po bramce, którą stracili w drugim meczu w 117 minucie, katem Belgów okazał się Dirk Kuyt. Nie przeszkodziło to jednak zespołowi, by po raz drugi z rzędu wygrać Jupiler Pro League. Co najciekawsze, na koniec sezonu mieli taką samą liczbę punktów co Fiołki, tyle samo zwycięstw, tyle samo remisów oraz tyle samo porażek. Co zaważyło o tym, że to Czerwoni zdobyli Mistrzostwo? Dodatkowy dwumecz. Na stadionie Stade Constant VandenStock był remis 1-1, ale na Stade Maurice Dufrasne zespół Witsela wygrał 1:0. Zgadnijcie kto strzelił bramkę na wagę obrony tytułu? Zgadliście, Axel Witsel.

I wtedy naszedł sezon, który bardzo zaszkodził Axelowi w późniejszej karierze. To ten felerny mecz z 30 sierpnia 2009 roku, kiedy Witselowi odcięło prąd, wszystkie jego styki w głowie rozłączyły się w jednym momencie, tak jak rozłączyły się wszystkie struktury kostne w nodze Marcina Wasilewskiego po bandyckim faulu belgijskiego pomocnika. Dobrze pamiętam ten mecz, oglądałem go wtedy na SportKlub. Zawsze stroni się od pokazywania powtórek po takim zajściu, ale Belgowie postanowi jednak pokazać. Moja szczęka znalazła się na ziemi, oczy prawie wypadły z „orbit”. 7 spotkań zawieszenia było chyba podyktowane tylko tym, że Witsel był reprezentantem Belgii oraz nadzieją na lepsze jutro. Dzisiaj, kiedy trwa nagonka na boiskowych bandytów Axel otrzymałby karę współmierną do swojego czynu. Łatka bandyty, listy z pogróżkami, głuche telefony były następstwem tego co Axel uczynił naszemu Wasylowi.

Później kariera Witsela trochę przyhamowała. Jego kariera w belgijskiej lidze trwała do 2011 roku, gdy w końcu zdecydował się zrobić krok dalej. O jego podpis walczył między innymi Manchester United oraz Juventus. Axel zdecydował jednak, że jego kariera powinna zbudowana być z kolejnych etapów i tak zamiast dołączyć do jednego z piłkarskich gigantów wybrał słoneczną Lizbonę, by tam realizować się w barwach Benfiki. Szybko odwdzięczył się As Águias za zaufanie, ponieważ już w pierwszym sezonie dzięki jego bramkom zespół awansował do Ligi Mistrzów (w dwumeczu przeciwko Twente). Jego kapitalna gra w lidze oraz Champions League – szczególnie w pamiętnych spotkaniach z United i Chelsea sprawiła, że Anglicy wręcz oszaleli na jego punkcie. Wiadome było, że zespół z Lizbony nie będzie się w stanie oprzeć zakusom innych klubów. Kiedy wydawało się, że przyszedł moment, żeby zagrać w klubie z prawdziwego topu. Witsel z wielu ofert wybrał… Zenit Sankt Petersburg.

Portugalczycy w rok zarobili na zawodniku 31 milionów euro, a sam Witsel w Rosji podpisał bajeczny kontrakt. Nikogo nie zaskoczył fakt, że Belg stał się jednym z najlepszych piłkarzy ligi. Gazprom pompował kolejne miliony w zespół, wiele znanych zawodników takich jak Hulk, Neto, Garay, czy Garcia pojawiło się w Petersburgu. Jednak dopiero w sezonie 2016 udało się zdobyć mistrzostwo Priemjer-Liga. Kiedy wiadomo było, że po blisko 5 latach Witsel chce opuścić mroźną Rosję, zgłosił się po niego Juventus. Po odejściu z zespołu Pogby, niepokorny Belg wydawał się idealnym następcą. Pamiętam te tytuły we włoskich mediach: „Witsel dogadany z Juve”, „Kontrakt będzie podpisany na dniach”, „Axel ląduję na Caselle Torinese”. Jakie zdziwienie nastało, gdy wylądował, ale w Tianjin Quanjian.

Fala hejtu, jaka wylała się na Belga była zatrważająca. Ten jednak ze stoickim spokojem oświadczył, że: „To był bardzo trudny wybór. Z jednej strony miałem ofertę z wielkiej drużyny i klubu ze światowego topu, jakim jest Juventus, ale z drugiej pojawiła się oferta, której z myślą o rodzinie nie mogłem odrzucić”.

Słuch o Belgu zaginął na rok. Prócz Pato w zespole występowali tacy zawodnicy jak Yongpo Wang, Shuai Pei, Long Huang, czy Dalun Zheng i logiczne było, że dla wielu kibiców Chinese Super League nie jest interesująca, nawet jeśli grają tam tacy zawodnicy jak Oscar, Alex Teixeira, czy Freddy Guarin.

Co przekonało Axela, żeby wybrać akurat ofertę Tianjin Quanjian? Zarobki rzędu Leo Messiego oraz CR7, a mianowicie 18 milionów za rok gry oraz 2 miliony w licznych bonusach. W dalekiej Azji tylko Oscar i Carlos Tevez mogli liczyć na większe wypłaty. Nigdzie jednak nie znalazłem informacji ile otrzymał Belg za sam podpis, ale na pewno nie było to mało. Axel rozegrał dla zespołu ze stadionu Haihe Educational Football Stadium łącznie 47 występów, w których zaliczył 6 bramek i 4 asysty. Po półtora roku gry na nieodpowiadającym dla siebie poziomie stwierdził, że życie w Chinach nie jest dla niego. Inna kultura, inne nawyki, daleko od rodziny. Po zdobyciu brązowego medalu na Mistrzostwach Świata w Rosji z kadrą Czerwonych Diabłów jego następnym celem był powrót do Europy. Od początku do końca pisało się tylko i wyłącznie o jednym klubie – Borussi Dortmund. Michael Zorc i Hans-Joachim Watzke szybko osiągnęli porozumienie z zawodnikiem gwarantując kontrakt do 2022 roku wyprzedzając tym zakusy innych klubów.

W pół roku stał się najważniejszym ogniwem drużyny Favre’a. W wielu plebiscytach został ogłoszony transferem 2018 roku. Dzisiaj, kiedy BVB ma 6 punktów przewagi nad Bayernem wszyscy pieją z zachwytu nad sprowadzony przed sezonem Paco, Delaneyem, Diallo, czy Hakimim, ale to Witsela uważają za człowieka, który uporządkował drugą linię zespołu z Signal Iduna Park. Czy dla Borussi sezon 2018/2019 skończy się tytułem Mistrzów Kraju? Tego nie wiem, ale wiem, że dobrze widzieć znów Axela w miejscu, w którym powinien grać. Świetny piłkarz z wielką rysą na swoim honorze, który dzisiaj za półtora roku gry w Chinach może bawić się w piłkę nożną.

Facebook Comments