Przenieśmy się do 2002 roku. Królem strzelców Premier League został Thierry Henry. Trofeum Pichichi w La Lidze wywalczył Diego Tristan, a klasyfikację strzelców w Bundeslidze wygrali Marcio Amoroso i Martin Max. Tymczasem w Serie A capocannoniere został napastnik Piacenzy wespół z Davidem Trezeguetem. Miał 35 lat na karku i przelicytował czołówkę snajperów we Włoszech. Christian Vieri, Andrij Szewczenko, Hernan Crespo, Marco Di Vaio i Alessandro Del Piero mogli tylko pomarzyć o takiej formie strzeleckiej. Popularny „Bizon” został najstarszym królem strzelców w historii Serie A. Jego rekord po 13 latach pobił Luca Toni i to tylko dowód, że włoscy napastnicy są jak wino, im starsi, tym lepsi. Jeżeli myślicie, że Jamie Vardy i Gianluca Lapadula mają najciekawsze biografie piłkarskie to koniecznie musicie poznać historię napastnika z Muggii. Jego życiorys nadaje się idealnie do programu „Kulisy Sławy” Uwagi TVN. Przed Wami Dario Hübner.

Muggia

Dario Hübner urodził się 28 kwietnia 1967 roku w miejscowości Muggia, w prowincji Triest na półwyspie Istria we Włoszech.

Miał ogromne szczęście ponieważ Muggia to malownicze miejsce. Jest jedyną włoską miejscowością na półwyspie Istria. Największa część półwyspu należy do Chorwacji. Muggia to idealna baza wypadowa na Słowenię i Triest, ale wróćmy do naszego bohatera.

Szkoła i pierwsza praca

Wszystko co jest związane z tym gościem jest niezwykłe. Włoch z niemieckim nazwiskiem, urodzony w miejscu zamieszkanym w większości przez Słoweńców i Chorwatów. Nieźle prawda? Zapnijcie pasy i trzymajcie się, bo to dopiero początek.

Młody Dario nie był utalentowanym sportowcem, ale zawsze po szkole chodził grać w piłkę. Właściwie interesował się tylko calcio. Nauka przychodziła mu wyjątkowo ciężko. Często chodził na wagary. Szkołę podstawową jednak skończył, bo musiał. Po 8 klasach edukacji zdecydował się, że pójdzie do pracy. Żadna szkoła średnia go nie interesowała, dlatego zatrudnił się jako praktykant w fabryce aluminium. Wiedział, że nie będzie miał łatwo w życiu. Właściwie się z tym pogodził i pracował po 10 godzin dziennie. W weekendy odrywał się od rzeczywistości grając amatorsko w piłkę. Praktykant Hübner szybko przekonał do siebie pracodawcę. Szef dał mu awans i Dario zaczął zajmować się produkcją ram okiennych. Do perfekcji opanował łączenie profili, uszczelkowanie, składanie ram plastikowych oraz drewnianych. Praca dawała mu satysfakcję, a mimo to czegoś mu brakowało, dlatego w niedziele wybiegał na boisko w Muggii.

Spotkanie z Francesco Guidolinem

W 1987 roku przeniósł się do lokalnego rywala Muggii, Pieviginy. Klub był lepiej zorganizowany. Dario w amatorskiej lidze strzelił 10 goli w 25 spotkaniach. Był najlepszym piłkarzem Pieviginy. W wieku 22 lat zmienił swoje życie o 180 stopni. Rzucił pracę w fabryce i podpisał pierwszy kontrakt z drużyną Pergocrema. Rozegrał dla niej 30 meczów w sezonie 1988/1989 i strzelił 11 goli. To wystarczyło do kolejnej zmiany klubu. Włoch przeniósł się do Fano Calcio. Można powiedzieć, że wygrał los na loterii, dlaczego? Nadal zarabiał mało, ale nie to mam na myśli. Napastnik spotkał w klubie Fano trenera Francesco Guidolina. To było połączenie idealne. Trener Guidolin dostrzegł w nim potencjał i dał mu szansę. Dario trenował jak opętany. Wskoczył na wysokie obroty i był niezwykle zmotywowany. Współpraca z Franceso szybko przyniosła efekty. Hübner rozegrał trzy sezony w barwach „Granaty” i strzelił 25 goli. Włoski szkoleniowiec zrobił z niego prawdziwego napastnika. Nie udało mu się tylko jedno… Hübner nie potrafił rzucić palenia. Uwielbiał chodzić na dymka przed meczem. Kopcił tak, że nawet Mario Basler w swoim primie nie wypalał tylu papierosów.

Cesena

Przez 3 lata gry w Fano opanował podstawy rzemiosła piłkarskiego. Stał się najlepszym napastnikiem „Granaty”. Kilka klubów z Serie B zwróciło na niego uwagę w 1992 roku. Ostatecznie walkę o jego podpis wygrała Cesena. Dario Hübner podpisał pięcioletni kontrakt z AC Cesena. Umowa gwarantowała mu stałe i wysokie jak na tamte czasy zarobki miesięczne (ok. 20 tysięcy euro miesięcznie). Napastnik był wdzięczny za otrzymaną szansę i od razu zabrał się do pracy. W swoim debiutanckim sezonie w Serie B strzelił 10 goli dla „Koników morskich”. W sezonie 1995/1996 zdobył 22 bramki i został capocanonniere Serie B. Swoją grą podbił serca kibiców Ceseny, a ci dali mu przydomek „Tatanka” (po indiańsku to znaczy „Bizon”). Znakomite występy na zapleczu najwyższej klasy rozrywkowej we Włoszech sprawiły, że zwrócił na niego uwagę Inter. Niestety marzenie Hübnera się nie spełniło i nie trafił do Interu. Na Stadio Leonardo Garilli grał do 1997 roku. Cesena spadła do Serie C, a Dario przeniósł się do Serie A. Podpisał kontrakt z Brescią Calcio. W koszulce „Cavallucci Marini” rozegrał 173 mecze i strzelił 80 goli.

Brescia i debiut w Serie A

Dario Hübner zadebiutował w Serie A w wieku 30 lat. Pierwszy mecz rozegrał przeciwko… Interowi na San Siro, drużynie, której kibicował od dzieciństwa. Ronaldo, Djorkaeff, Simeone, Moriero, Winter, Zanetti, Bergomi i Pagliuca, same wielkie nazwiska w składzie Interu. Mimo to presja go nie sparaliżowała. Szczwany lis wykorzystał doskonałe podanie od numeru „21” i strzelił gola Interowi. Podawał Andrea Pirlo. Szybko ten czas leci prawda?

To nie był koniec „fajerwerków” w wykonaniu Hübnera w sezonie 1997/1998. W meczu przeciwko Sampdorii popisał się hat-trickiem. Cały sezon zakończył z 16 golami na koncie, niestety Brescia spadła do Serie B. Wydawało się, że opuści biało-niebieskich, ale tak się nie stało. Był liderem drużyny, miał charyzmę i dlatego otrzymał opaskę kapitana.

Następne dwa lata to jego popisy strzeleckie na boiskach Serie B. Włoch strzelił 23 gole w rozgrywkach 1998/1999, a w sezonie 1999/2000 miał na koncie 22 bramki. Głównie dzięki niemu Brescia wróciła do Serie A.

Tandem Hübner-Baggio

Latem 2000 roku do Brescii dołączył fantasista calcio, Roberto Baggio. Trener „Biancoazzurrich” Carlo Mazzone stworzył atak marzeń, „Bizon” i „Boski Kucyk”. Jedna z legend na Stadio Mario Rigamonti w Brescii mówi, że kiedy Hübner i Baggio grali razem to anioły śpiewały. Jestem w stanie w to uwierzyć, ponieważ Brescia grała wtedy niezwykle widowiskowy dla oka futbol. Tandem Baggio-Hübner strzelił 27 goli w sezonie 2000/2001, a Brescia zajęła 8. miejsce w tabeli Serie A i zakwalifikowała się do Pucharu Intertoto. To była najmocniejsza Brescia w historii, a duet Baggio-Hübner wspierany był przez „maestro” Pirlo. Szkoda, że Dario grał z „Małym Buddą” tylko przez rok. Po znakomitym sezonie 2000/2001 Brescia zdecydowała się na sprzedaż Hübnera. Dario skończył 34 lata, a do Brescii dołączyli Luca Toni i Igli Tare. To był odpowiedni moment, żeby opuścić biało-niebieskich.

Król strzelców Serie A

Piacenza Calcio właśnie awansowała do Serie A i potrzebowała doświadczonego napastnika. Wybór był oczywisty, Dario Hübner. Klub z regionu Emilia-Romania zapłacił za „Tatankę” €1.5 mln. Śmieszne pieniądze, nawet w tamtych czasach biorąc pod uwagę wydatki włoskich gigantów (na przykład Lazio zapłaciło za Hernana Crespo €56,81 mln). Włodarze Piacenzy nie żałowali, ponieważ Dario spłacił się z nawiązką. Doświadczony napastnik strzelił w sezonie 2001/2002 24 gole i został capocannoniere Serie A wespół z Davidem Trezeguetem z Juventusu (Piacenza zajęła 12. miejsce w tabeli). Rok później nie było już tak kolorowo. Popularni „Papaveri” spadli z Serie A, ale Dario Hübner nie zawiódł. Był jednym z nielicznych jasnych punktów drużyny (strzelił 14 goli).

Tour po USA z Milanem

Swoją drogą nie wiem czy kibice Milanu pamiętają, ale po sezonie 2001/2002 Rossoneri zaprosili go na letni tour po USA. Hübner poleciał nawet z Milanem do USA, ale po meczach towarzyskich nie podpisał kontraktu z czerwono-czarnymi. Zniechęcił do siebie Carlo Ancelottiego paleniem papierosów. Lubił też od czasu do czasu wypić Grappę. W sumie dobrze się stało, że nie trafił do Milanu. Kibic Interu zakładający koszulkę Milanu… jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić.

Końcówka kariery

Przygodę z Piacenzą zakończył w 2003 roku. Wystąpił w 62 meczach w barwach „Biancorossich” i strzelił 39 goli. Wielu uważało, że w wieku 36 lat zakończy karierę. Nic z tych rzeczy. Był uzależniony zarówno od papierosów jak i futbolu. Później grał jeszcze w Anconie, Perugii i Mantovie. Ostatni rozdział książki pod tytułem Dario Hübner to kluby: Chiari, Rodengo Saiano, Orsa Corte Franca, Castel Mella i Cavenago. Buty na kołku zawiesił 1 stycznia 2011 roku w wieku 43 lat.

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Dario Hübner wystąpił łącznie w 676 meczach i strzelił 348 goli. Otrzymał także 10 czerwonych kartek i 36 żółtych.

Podsumowanie

Nigdy nie założył koszulki reprezentacji Włoch. Nie zagrał też w żadnym z wielkich włoskich klubów. Zatem dlaczego jest taki wyjątkowy? Odpowiedź jest prosta. Zadebiutował w Serie A w wieku 30 lat. Pięć lat później został królem strzelców ligi włoskiej dystansując takich napastników jak Christian Vieri, Andrij Szewczenko, Hernan Crespo czy Vincenzo Montella. Grał w małych klubach, a mimo to sprawiał problemy takim obrońcom jak Paolo Maldini, Lilian Thuram, Fabio Cannavaro, Alessandro Nesta, Paolo Montero czy Aldair. Myślał, że będzie produkować ramy okienne przez całe życie, a został napastnikiem, który podbił Serie C, B i A. Był capocannoniere wszystkich najważniejszych klas rozgrywkowych we Włoszech. Takim wyczynem oprócz niego może poszczycić się tylko wspaniały Igor Protti. Gianluca Lapadula powiedział kiedyś, że otrzymał od Boga jeden dar, mianowicie instynkt strzelecki, a Dario Hübner? Miał szczęście, że trafił na Francesco Guidolina. Ten włoski trener nauczył go wszystkiego. Później ich drogi się rozeszły, ale „Bizon” nigdy o nim nie zapomniał. Grał w jednej drużynie z Roberto Baggio i Andreą Pirlo. W wieku 35 lat był niczym Mel Gibson w filmie „Maverick”, który wygrał pół miliona dolarów przy stoliku pokera. Włoch też ograł wielu znakomitych snajperów, a karierę zakończył na własnych zasadach. Dziś nic się nie zmieniło. Nadal kocha calcio, Grappę i nikotynę. W czasach gry w Cesenie i Brescii wypalał dwie paczki dziennie. Zdarzało się, że palił na stadionie po zejściu z boiska. Nawet Mario Basler tyle nie kopcił. Chyba tylko Maurizio Sarri przebija go pod względem liczby wypalanych papierosów dziennie. Karierę miał piękną. Osiągnął więcej niż od niego oczekiwano. Znakomity przykład na to, że często ludzie o sporym potencjale długo szukają właściwej drogi w życiu. Nadal jest kibicem Interu, cóż… nikt nie jest doskonały.

Facebook Comments