Bawełniana piłka

Pisząc takie posty jak ten poniżej trzeba uważać, żeby nie wyskoczyć z konwencji strony o piłce i nie wpaść za bardzo w travel bloga. Był kiedyś taki piłkarz- Tomasz Sajdak, on nie wyczaił czym jedno powinno się różnić od drugiego, a szczegóły tej pomyłki możecie zobaczyć na jego profilu na 90minut.

Zwiedzanie świata stało się moją pasją dobrych parę lat temu, i raczej od początku były to miejsca dziwne. Np. bardzo szybko rozwinęło się u mnie zainteresowanie Azją Centralną (dawne republiki radzieckie kończące się na -stan). Tak trafiłem do Uzbekistanu, a że będąc gdziekolwiek staram się zawsze pójść na mecz, to wylądowałem też na stadionie Pakhtakora Taszkient- najbardziej utytułowanego klubu nie tylko w kraju, ale też w całym regonie.

Zanim przejdziemy do Pakhtakora (Nazwa klubu pochodzi z perskiego i znaczy „hodowca bawełny”. Kiedyś było tak, że ludzie na miesiąc czy dwa każdego roku musieli jechać obowiązkowo na pola zbierać bawełnę, teraz już chyba tylko młodzież szkolna robi to podczas wakacji. Bawełna to „uzbeckie złoto”) dam parę ciekawostek o Uzbekistanie.

Do niedawna krajem dowodził zmarły niedawno prezydent Islam Karimov, jedna z dłużej urzędujących głów państwa w historii najnowszej- u władzy od końca lat ’80. W 2013, czyli wtedy, kiedy ja tam byłem, najwyższym nominałem lokalnej waluty soma był banknot 5000. Po wymianie u taksówkarza chyba 600 dolarów dostaliśmy siatkę pieniędzy. Wymiana też odbywała się zabawnie, my się akurat ugadaliśmy z taksówkarzem, ale nieświadomi szli do banku, gdzie kurs wynosił około 2500:1 (na ulicy jak pisałem wcześniej dwa razy wyżej). W takim banku pani w okienku puszczała oczko i mówiła, że może dać lepszy kurs, ale trzeba przyjść za godzinę i ona wtedy wyjdzie przed bank i się załatwi. W metrze w Taszkiencie za każdym razem kiedy się wchodzi trzeba przejść przez posterunek policji i kontrolę prawie jak na lotnisku. Na ogół dowódca siedzi na krześle, a dwóch młodszych policjantów rewiduje. Najczęściej po oglądnięciu paszportu dowódca mówi coś w stylu: „Polsza”. Wy na to: „da, ja z Polszy na ekskursji…”. On: „Poljaki narod silnyj”. Wy: „Ozbeki toże!”. No i można się rozejść, kiedy zechce użyć się metra znowu, dialog się powtórzy. Podobną zresztą opinię, że jesteśmy narod silnyj uzyskałem od muzułmańskiego duchownego, który wszedł pobłogosławić przedział przed odjazdem pociągu z Khivy do Taszkientu. Zapytał mnie on przy okazji o ilość ofiar w Katyniu, bo on słyszał o 25000.

Odnośnie historii to jeszcze jedna ciekawostka- Uzbecy mają swoją własną wersję legendy o hejnale mariackim- nie żartuję! Ich wersja jest taka, że kiedy poszli z Czyngisem gwałcić i mordować do Europy to oblegli raz jedno miasto. Kiedy ruszyli do ataku to trębacz w tym mieście akurat wzywał ludzi na modlitwe (oni wtedy myśleli, że niezależnie od religii na modlitwe ludzi wszędzie wzywa trębacz czy inny muezin) więc oni zaatakowali ludzi modlących się. Za to spotkała ich kara, ich miasta upadły a ich stada rozeszły się po stepie. Coś może być na rzeczy, bo żołnierze Armii Andersa, kiedy trafili do uzbeckiego miasta Samarkandy i ich trębacz zagrał na rynku nasz krakowski hejnał, to lokalsi podobno rozpoznali melodię.

Wróćmy do Pakhtakora, najbardziej utytułowanego klubu w Stepie Szerokim. Parę lat temu świat obiegła wiadomość, że do innego klubu ze stolicy Taszkientu- Budyoknora przejdzie Samuel Eto’o. Podobno było blisko, na stole już leżało 7 milionów dolarów za sezon, ale do Azji trafił ostatecznie nie on, a Rivaldo. Wtedy większość kibiców na świecie ogólnie pewnie dowiedziała się, że w tym kraju w ogóle gra się w piłkę. A gra się przynajmniej od 100 lat, w Pakhtakorze akurat od 60. Klub w 1962 zajął 6 miejsce w najwyższej sowieckiej lidze, w ’68 doszedł do finału pucharu ZSRR, gdzie przegrał z Torpedo Moskwa, w ’82 znowu był 6 w tabeli na koniec sezonu. Czytając o tym dowiedziałem się, że Sowieci mieli taką zasadę, że na koniec sezonu drużynie, która przekroczyła limit remisów na sezon odejmowano jakieś punkty. Swoją drogą ciekawa sprawa…

W 1978 miała miejsce wielka katastrofa lotnicza, w której zderzyły się dwa samoloty. Zginęła w niej między innymi cała drużyna Pakhtakora lecąca na mecz z Dinamem Mińsk.

Osobny akapit należy się chyba najlepszemu w historii klubu zawodnikowi- Rojsaninowi Andrejowi Jakubikowi, który przyszedł do kluby z Dynama Moskwa i grał w Taszkiencie w pierwszej połowie lat ’80.

Po rozpadnięciu się Związku Radzieckiego Pakhtakor 10 razy był mistrzem kraju, a w 2003 i 2004 dotał do półfinałów Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Obecnie menadżerem drużyny jest znany Gruzin Szota Arweładze. Stadion, pomimo tego, że już z samymi miejscami siedzącymi i modernizowany ciągle zachowuje swój sowiecki stajl- np. jest w środku wielkiego parku, w którym są też baseny i hale.

Na meczu, już wypadło mi z głowy z kim grali, ale pamiętam, że wygrali 3-0, było około 3000 kibiców, w tym mała grupa siedzących razem ultrasów.

Uzbekistan to egzotyka, pewnie też miejsce, w które już nie trafię, ale piłka wcale nie jest tam mniej ważna niż w innych, bardziej może medialnych rejonach świata

Facebook Comments