Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Inne ligi

Ahoj Europo!

Poczciwy wicemistrz Czech eliminuje dominatorów z Hiszpanii, którzy w XXI wieku pięciokrotnie sięgali po Puchar Ligi Europy (wcześniej UEFA). Historia rywalizacji Slavii Praga z Sevillą daje wiele do myślenia, tym bardziej że my o europejskich pucharach zapomnieliśmy w okolicach sierpnia. Nie będę rozpisywał się o tym jak Czesi odjechali nam w piłce klubowej. Pisałem o tym od dawna, to oczywisty fakt. Czy da się ich dogonić? Jasne, tylko trzeba zacząć myśleć, a nie powielać identyczne błędy. W podstawowym składzie Slavii wybiegło wczoraj 7 Czechów. Patrząc na czołowe kluby Ekstraklasy zalewane szrotem z zagranicy, to znacząca różnica. Czy kluczowa? Oczywiście że nie. Można grać 11 obcokrajowcami i robić wielkie wyniki, można promować swoich wychowanków i dostawać baty. Zresztą, spójrzcie kto wczoraj zdobywał bramki dla Slavii. Czech, Holender, Kameruńczyk i obywatel Wybrzeża Kości Słoniowej. Zagraniczni piłkarze nie są problemem, problem zaczyna się gdy byle kopacz z obcym paszportem traktowany jest jak bóg futbolu.

Slavia Praga tylko w tym sezonie wydała na wzmocnienia 11.5 miliona euro. 16 drużyn Ekstraklasy ŁĄCZNIE zanotowało wydatki rzędu 8.5 miliona. Przepraszam, ale tutaj nie ma co porównywać, to jest przepaść. Drużyna z Pragi przez ostatnie dwa lata wydawała na transfery Czechów ponad 7 milionów. Wiecie ile wyłożyła przez ten czas Legia na polskich piłkarzy? 900 tysięcy. Możemy dyskutować nad szkoleniem, rozpisywać się o obiektach treningowych i papierze toaletowym w klubowych toaletach, ale przecież Slavia nie rozwinęła się w ciągu dwóch lat dzięki młodzieży. Praca z talentami trwa latami i w sporym stopniu jest kwestią szczęścia. Barca ma cały czas akademię o wysokiej jakości, a wychowankowie raz robią wielkie kariery, a raz przepadają bez śladu. Wiadomo, najlepiej pracować w jak najlepszych warunkach, ale nie opowiadajmy bajek że to jest klucz do sukcesu Slavii.

Dwie bramki dla Czechów zdobyli wczoraj zawodnicy z Afryki. U nas od jakiegoś czasu moda na piłkarzy z tego regionu wygasła. Wiadomo, kwestia ograniczeń zawodników spoza UE, ale zarazem przykład jak różnimy się w podejściu do ściągania zagranicznych grajków. Typowy obcokrajowiec w Fortuna Lidze to koleś z Rumunii/Afryki/Słowacji, który w poprzednim klubie był jednym z wyróżniających się zawodników. W Ekstraklasie pełno grajków którzy pięc lat temu prostu kopnęli piłkę, a do Polski trafiają na odbudowanie. Ilu z nim się to udaje? 10%? Mieliśmy możliwość wyławiania perełek z Czech, Słowacji, Słowenii, a nawet Serbii, ale woleliśmy skupić się na sprowadzaniu Portugalczyków. Jeśli nie zdajecie sobie z tego sprawy, w Czechach wydanie 2 milionów euro na transfer to normalna sprawa, u nas kluby potrafią kłócić się o 200 tysięcy. Przestaliśmy szukać kolejnego Ondreja Dudy, czy nawet Semira Stilicia, a ściągamy Agry, Pasquaty i inne Raduty.

Zabawię się we wróżbitę i coś Wam przepowiem. Po serii zachwytów nad Slavią, Dariusz Mioduski zdecyduje się zatrudnić jakiegoś Czecha na stanowisku Dyrektora Sportowego/Trenera. Usłyszymy że tamtejszy model prowadzenia klubów przynosi świetne rezultaty i że to droga którą ma kroczyć Legia. Media początkowo będą się zachwycać, ale wyników na boisku nie będzie żadnych. Pogłębi się natomiast dziura budżetowa w zespole, bo z pewnością sprowadzeni zostaną jacyś zawodnicy z Czech, a jednocześnie trzeba będzie zapłacić odszkodowanie za wcześniejsze rozwiązanie kontraktów z Portugalczykami.

Przecież taki scenariusz przerabiany jest od lat. Tak jak jarano się Chorwackim futbolem i ściągnięto do Warszawy ludzi z Dinama Zagrzeb, tak szybko okazało się że na polskie realia to nie działa. Dlaczego? Bo prezes Slavii może przepieprzyć miliony na pensje Danny’ego, Altintopa i Rotana, może wyrzucać po 3 miliony na zawodnika który potem siedzi na ławie, a i tak klub dalej będzie robił swoje. U nas cierpliwości starcza na kilka tygodni, potem jest presja na wynik za wszelką cenę. Legia mogłaby wykupić Starzyńskiego, Dąbrowskiego, Kubickiego czy Buksę, ale tego nie zrobi. Szkoda na nich kasy, lepiej brać portugalski szrot. Nie jest tak?

Facebook Comments