1931 Garbarnia Kraków

Garbarnia_Kraków_stary_herbJuż w debiutanckim sezonie Garbarnia Kraków powinna sięgnąć po tytuł mistrzowski. Pozasportowe względy sprawiły że Krakowianie musieli zadowolić się „tylko” wicemistrzostwem. Nie udał się rewanż w następnym roku, ale sezon 1931 miał się okazać przełomowy. Wzmocnieni kilkoma solidnymi graczami oraz Austriackim szkoleniowcem Karlem Jiszdą, „Chłopcy z Ludwinowa” spróbowali po raz kolejny zawalczyć o tytuł mistrza kraju.

Problemy gospodarcze Polski w 1931 roku mocno odbiły się na rozgrywkach piłkarskich. Wiele klubów miało problemy finansowe, a i liczba widzów na spotkaniach ligowych znacząco osłabła. Jedno z drugim było ściśle powiązane, bo problemy finansowe przeciętnego Polaka, przekładały się na jego mniejszą kibicowską aktywność. Wisła która świętowała 25 lecie istnienia klubu zmuszona była do występów bez trenera, co przyjmowano ze spokojem, pokładając nadzieję w geniusz kapitana Henryka Reymana, który już wówczas był swoistym „kierownikiem” drużyny. Rywalka Białej Gwiazdy- Cracovia zanotowała kilka wstydliwych porażek pokroju 1:6 z Warszawianką, 1:4 z Legią, a także 1:7 z Wartą Poznań. Jak na obrońcę tytułu, wyniki dramatycznie słabe, tym bardziej że przez taką grę Pasy do końca musiały kalkulować ryzyko spadku z ligi. Od początku rozgrywek tempo narzucały ekipy Białej Gwiazdy i Ruchu Hajduki Wielkie. Po fantastycznym zwycięstwie Wiślaków nad Ruchem 6-1 to Biała Gwiazda znalazła się na czele, ale nieregularnie rozgrywane kolejki sprawiały że pozycję lidera przejęła nawet Pogoń Lwów, grająca z mocno odmłodzonym składem. Wisła wydawała się jednak najmocniejszym kandydatem do mistrzostwa, co boleśnie zweryfikowała odwieczna rywalka-Cracovia. Porażka 1-2 w derbach, a także katastrofalna w skutkach kompromitacja z outsiderem tabeli Lechią Lwów zaprzepaściły szanse Wiślaków. Tabela spłaszczyła się do granic możliwości, różnica między pierwszym a piątym miejscem wynosiła… jeden punkt.

Władze ligowe postanowiły namieszać żeby jeszcze bardziej wzmóc emocje wśród kibiców. Spotkanie Garbarni z Wisłą Kraków przesunięto do ostatniej kolejki, przewidując że przy niewielkich różnicach w tabeli to właśnie między tymi drużynami zadecyduje się sprawa tytułu. O ile prognozy okazały się słuszne, o tyle Garbarnia jeszcze przed finałową kolejką wykorzystała potknięcia Wisły i zapewniła sobie mistrzostwo. W kluczowych momentach sezonu była bardziej skoncentrowaną drużyną, przez co w przeciwieństwie do Białej Gwiazdy nie zdążyły jej się spektakularne straty punktów. Manipulacja przy terminarzu okazała się błędem, spotkanie Garbarnii z Wisłą w ostatniej kolejce nie miału już żadnego znaczenia dla końcowego sukcesu, dodatkowo rozgrywane było w niekorzystnych warunkach pogodowych. Mecz bez stawki zakończył się wygraną Białej Gwiazdy 3-2, co jeszcze bardziej podsyciło atmosferę niedosytu. Garbarnia prowadzona przez Karla Jiszidę zaskoczyła zdobywając mistrzostwo Polski.Światowid_1931-12-05

31

250px-Walerian_Kisieliński_2Jak słusznie zauważył Józef Kałuża (który w 1931 roku nadal pozostawał trenerem, jednocześnie powrócił na boisko w barwach Cracovii i stał się poczytnym dziennikarzem) kluczowym dla sezonu okazał się paradoksalnie mecz Wisły z Lechią Lwów. Drużyna której tradycje przejęła Lechia Gdańsk była bardzo słabą drużyną, a mimo to potrafiła odebrać cenne punkty Wiślakom.

Królem strzelców w rozgrywkach został Wiślak, Walerian Kisieliński. W Wiśle rozegrał on zaledwie 3 sezony, szybko dystansując Henryka Reymana w ilości bramek zdobywanych na sezon. Mimo świetnej strzeleckiej formy, mocno zraził do siebie fanów Białej Gwiazdy, przechodząc niedługo później do Cracovii.