1934 Ruch Hajduki Wielkie

2rfal1h

25 grudnia 1933 roku doszło do spotkania Ruchu Wielkie Hajduki z lokalnym rywalem 1.FC Katowice. Jedno z dziesiątek towarzyskich spotkań zakończyło się niespodziewanym remisem 4:4. Najlepszym na boisku okazał się zaledwie 17 letni napastnik z Katowic który nie robił sobie nic z faktu że gra przeciwko Mistrzowi Polski. Działacze Ruchu nie mieli wątpliwości że trafili na prawdziwą piłkarską perłę, przekonując piłkarza perspektywą pracy w Hucie Batory i 1000 złotych dla 1.FC Katowice. Nie przypuszczali jednak że właśnie sprowadzają jednego z najlepszym a zarazem najkontrowersyjniejszych piłkarzy w historii Polski.

Urodził się 23 czerwca 1916 jako Ernest Pradella. W 1929 roku przyjął nazwisko swojego ojczyma, Romana Wilimowskiego. Wychowany był jako „Górnoślązak” (niem. Oberschlesier) który używał gwary śląskiej, ale również języka polskiego i niemieckiego. Według legendy w lidze zadebiutował mając 12 lat i 295 dni, mając 17 był podstawowym zawodnikiem Mistrza Polski, a niedługo później reprezentacji narodowej. W debiutanckim sezonie w lidze zdobył 34 bramki w 21 spotkaniach.

Pomysł z dwiema grupami zaniechano już po jednym sezonie, stąd rozgrywki w roku 1934 miały opierać się o 12 drużyn walczących systemem „każdy z każdym”. Utworzono Wydział Gier i Dyscypliny Ligi, nie obyło się jednak bez skandalu, 3 grudnia 1933 bramkarz Ruchu Eryk Kurek będący rezerwowym reprezentacji Polski został aresztowany za kradzież w niemieckim hotelu i dożywotnio zdyskwalifikowany. Ślązacy zmuszeni zostali więc do zmiany w bramce na nadchodzący sezon. Sama Śląskość również budziła kontrowersje. Kilka sezonów wcześniej za deklarowanie niemieckiej narodowości dyskwalifikowano piłkarzy a kluby karana walkowerami. Tymczasem mistrzem Polski została drużyna ze Śląska w składzie której grali właśnie Ślązacy. Paradoksalnie jednak Ruch uważano za jedną z najbardziej polskich drużyn na Śląsku.

800px-1934-10-21_Ruch_Wielkie_Hajduki_-_Cracovia_1Od pierwszych spotkań widać było siłę zespołu z Hajduków. Trzy pierwsze mecze (z Cracovią, Wisłą i Podgórzem Kraków), trzy cenne zwycięstwa, bilans bramkowy 20:1. Kwestia tytułu mistrzowskiego wyjaśniła się bardzo wcześnie. Poziom jaki osiągnął Ruch był poza zasięgiem reszty ligowych drużyn. W całych rozgrywkach Niebiescy zdobyli 90 bramek. Druga w tabeli Cracovia i trzecia w tabeli Wisła RAZEM strzeliły zaledwie 18 bramek więcej. Mistrzostwo Ruch świętował po spotkaniu przeciwko Pasom które na swoim boisku w oprawie 15.000 widzów pokonał 3:1. Co ciekawe, w końcówce sezonu do drużyny dołączył uznany trener Gustav Wieser. To również był jeden z sukcesów działaczy z Hajduków, którzy nie spoczywali na laurach ale systematycznie dodawali element do swojego wspaniałego tworu. Przy tak ogromnej przewadze Ślązaków nad resztą ligi, można by powiedzieć że był to sezon „bez historii”.

O tym jak radził sobie Ruch w kolejnych sezonach można dowiedzieć się kolejnych artykułów, ale pisząc o fantastycznym sezonie w wykonaniu Ernesta Wilimowskiego nie sposób nie poświęcić jego osobie dłuższej chwili. Ernest_Wilimowski_1936Po wpisaniu w jakąkolwiek wyszukiwarkę internetową jego danych, można znaleźć mnóstwo artykułów skrajnie sprzecznych. Dla jednych jest największym polskim piłkarzem w historii, absolutną legendą która gdyby żyła w obecnych czasach walczyłaby o Złotą Piłkę. Według innych jest zdrajcą dla którego nie powinno być w tej historii miejsca. Jak jest w rzeczywistości? Przede wszystkim wypada przypomnieć że sam Wilimowski otwarcie mówił że czuje się Ślązakiem. Nie całował orzełka, nie deklarował swojej miłości do biało-czerwonych barw. O jego wybitnych osiągnięciach w lidze i reprezentacji opowiadamy w artykułach dotyczących kolejnych sezonów więc nie będziemy się tutaj rozpisywać, kontrowersje dotyczące „Eziego” zaczynają się z wybuchem II wojny światowej. Katowice zostały zajęte przez Wehrmacht 4 września 1939 roku, Wilimowski niedługo później podpisał volkslistę-niemiecką listę narodowościową. Już sam ten wybór budzi kontrowersje. Z jednej strony uciekł od możliwej egzekucji ze strony nazistów, z drugiej zadeklarował się jako Niemiec, w momencie gdy Polacy masowo ginęli z rąk okupanta. Wilimowski wyjechał do Niemiec, gdzie kontynuował karierę, również w barwach reprezentacji III Rzeszy. Do Polski nigdy nie wrócił, jak sam po latach stwierdził w rozmowie z Kazimierzem Górskim-ze strachu.

Próba oceny Wilimowskiego pozostanie na zawsze trudną.ezi-wilimowski-1 Jego kariera miała miejsce w ciężkich czasach, a jego decyzje są co najmniej kontrowersyjne. Mógł wybrać wierność Polsce i ryzykować życiem, ale miał szansę przeżyć wojnę i kontynuować karierę w III Rzeszy. Czy można zrozumieć jego wybór? Oczywiście tak, chociaż był to wielki cios dla wielu kibiców futbolu w Polsce którzy zakochali się w „Ezim” a później słyszeli o jego dokonaniach w koszulce ze swastyką na piersi. Można zrozumieć strach przed powrotem do Polski po II wojnie światowej gdy Wilimowski stał się dla wielu symbolem zdrady i stawiania własnych interesów nad patriotyzmem. Problemem jest fakt że Wilimowski nawet po wojnie nie zadeklarował otwarcie swojej polskości, jego córka po latach stwierdziła że interesowała go jedynie piłka nożna, a nie polityka. Obiektywnie ciężko jednak uwierzyć że nie obchodziło go że gra z symbolem zbrodniarzy którzy wymordowali miliony Polaków i nie rozumiał znaczenia swojego czynu.

 

 

tab

Facebook Comments