1933 Ruch Wielkie Hajduki

2rfal1h

Problemem pierwszych lat rozgrywek piłkarskich w Polsce była nadmierna ingerencja z zewnątrz. Kwestia walkowerów które dawały lub odbierały tytuły we wcześniejszych latach wciąż budziła olbrzymi niesmak, ale wydawało się kwestia systemu rozgrywek jest już w 1933 roku wyjaśniona. Nic bardziej mylnego.

System rozgrywek

Niepokoje wzbudziła uchwała PZPNu który sam zadecydował o przejęciu praktycznie wszystkich władz nad ligą. Dodatkowo pojawiła się koncepcja powrotu do podziału drużyn w lidze na grupy wschodnią i zachodnią. Pomysł ten oczywiście od początku budził wielkie kontrowersje, w jednej grupie miały znaleźć się bowiem 4 drużyny z Krakowa, mocna Warta Poznań oraz nieprzewidywalny Ruch Wielkie Hajduki. Co ciekawe mimo wcześniejszych protestów przychylnie do takich zmian podszedł właśnie Ruch, o którym mówiono że „ma patent” na krakowskich rywali.

Niebiescy od kilku sezonów dzielnie radzili sobie w lidze. Bez większych sukcesów, ale z kilkoma zwycięstwami nad silnymi przeciwnikami. Drużyna złożona praktycznie w całości z wychowanków nie zaliczała się do faworytów sezonu w 1933 roku, ale perspektywa wsparcia finansowego ze strony bogatej Huty Batory dała nadzieję na szybki rozwój klubu. Jednocześnie można było odczuć że „liga czeka na nową siłę”.

Czas zmian

Przemiana pokoleń dokonywała się wówczas w wielu ligowych drużynach, w niektórych był a to stopniowa drużyna zastępowania starszych zawodników młodymi, w innych przywiązanie do doświadczonych piłkarzy utrudniało ryzyko postawienia na debiutantów. Już we wcześniejszym sezonie kibice Wisły Kraków obawiali się jaki los czeka ich klub, jeśli opuści go legenda Henryk Reyman. Zawodnik postanowił jednak zostać w Wiśle do kiedy tylko zdrowie pozwoli, jednocześnie „namaszczając” swoich następców.

Wszystko zmieniło się jednak w trakcie „Świętej Wojny” przeciwko Cracovii. Sędzia spotkania Rosenfeld uznał wówczas bramkę ze spalonego, co skutkowało protestami Reymana. 1933.06.10_Cracovia_-_Wisła_KrakówArbiter wyrzucił Wiślaka z boiska, a w geście solidarności murawę opuścili inni gracze Białej Gwiazdy. Do dnia dzisiejszego nie wyjaśniono tamtej sytuacji. Pojawiły się plotki jakoby Reyman podnosił antysemickie oskarżenia wobec sędziego, które szybko obalono.  Krakowski Okręgowy Związek Piłki Nożnej który był wówczas skonfliktowany z Wisłą nie tylko zawiesił Reymana, ale nagłośnił sprawę twierdząc że zawodowemu żołnierzowi nie przystoi takie zachowanie. Zażądano zakazu gry w lidze dla wszystkich wojskowych, co oczywiście wywołało wielki skandal i dyskusję w prasie.

Mimo iż cała sprawa szybko ucichła, to legenda Wisły już nigdy nie wróciła na piłkarskie boisko. Spekulowano jednak że piłkarz dostał ultimatum- wojsko lub futbol, ale nawet sam Reyman nie chciał nigdy komentować tamtych wydarzeń. W ten jednak sposób Wisła zmuszona była do pożegnania swojego lidera i choć ten moment zapowiadany był już od kilku lat, to przyjęty został z wielkim smutkiem, szczególnie że miał miejsce w tak żenujących okolicznościach.

Solidnie radziła sobie wówczas Cracovia, wygrywając grupę zachodnią. Wisła również awansowała dalej, podobnie jak Legia, ŁKS, Ruch Hajduki oraz zwycięzca grupy wschodniej-Pogoń Lwów. Wydawało się że mimo „majstrowania” przy rozgrywkach o tytuł powalczą Ci co zawsze. Ruch podświadomie lekceważono, tym bardziej że na finiszu zmagań w pierwszej części sezonu ulegli oni Cracovii i Garbarni. W kluczowej fazie sezonu Ślązacy szokowali piłkarską Polskę. Spotkanie u siebie z silną Pogonią Lwów? Znakomita wygrana 5:1. Rewanż we Lwowie? Porażka 1:7. Kilka zwycięstw m.in. nad Wisłą i Cracovią dawało jednak Ruchowi poważne szanse na tytuł, chociaż po porażce w Warszawie z Legią 0:1 okupionej dodatkowo kontuzją lidera ekipy Alfreda Gwosdza wydawało się że mistrzostwo będzie bardzo trudne do zdobycia.

Po remisie Wisły z Pogonią szczęście uśmiechnęło się do Niebieskich, którzy mając jeden zaległy mecz potrzebowali zwycięstwa nad Cracovią do wyprzedzenia rywali i świętowania tytułu mistrzowskiego. Pasy chociaż nie miały już szans na końcowy sukces postawiły rywalowi twarde warunki, ale bramka na 2:1 zdobyta przez Ewalda Urbana w 71 minucie przyniosła pierwszy tytuł dla Ruchu.1933-11-12_Cracovia_-_Ruch_Wielkie_Hajduki_1

Po raz pierwszy

Mistrzostwo dla ekipy ze Śląska przyjęto w całym kraju ze sporym zaskoczeniem. Mimo iż w klubie pojawił się bogaty sponsor który gwarantował rozwój klubu, to drużyna złożona była głównie z lokalnych piłkarzy, nie miała trenera z Węgier lub Austrii który „uczyłby” piłkarstwa jak było w wielu ligowych drużynach. W mistrzowskim składzie Ruchu wyróżnić wypada szczególnie trzech strzelców, Edmunda Giemsę który w 1933 roku zdobył 15 bramek, Teodora Peterka z 12 golami, oraz Alfreda Gwosdza autora 11 trafień. giemsa.jpgGiemsa miał wówczas 21 lat, w Ruchu pozostał do wybuchu II wojny światowej. Z zawodu fryzjer, dzięki wsparciu klubu przez możnego sponsora znalazł zatrudnienie jako maszynista hutniczy w Hucie Batory. Po wojnie podczas której dostał się do 2. Korpusu Wojska Polskiego we Włoszech osiadł w Anglii gdzie zmarł w 1994 roku. Jego partnerem na boisku był 28 letni Alfred Gwosdz, nazywany popularnie „Al’em Capone” co miało świadczyć o boiskowej bezwzględności dla rywali.

Gwosdz zapowiadał się na solidnego zawodnika będąc liderem zmierzającej po pierwszy tytuł mistrzowski drużyny Ruchu aż do pechowego spotkania przeciwko Legii Warszawa. Napastnik doznał wówczas skomplikowanego złamania prawej nogi po którym już nigdy nie wrócił na boisko. Po ostatnim spotkaniu sezonu koledzy z boiska odwiedzili go w szpitalu wspólnie świętując sukces, dalsze losy piłkarza są nieznane. Podobno zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej, ale brak jakichkolwiek innych informacji o jego losach oraz o tym jak i kiedy zmarł.

1933

Facebook Comments