1930 Cracovia

herb_ksc1_copy

Sezon w 1930 roku miał być rokiem przełomowym. Po sensacyjnym poprzednim sezonie, gdy w kontrowersyjnych okolicznościach Garbarnia Kraków przegrała wyścig o tytuł z Wartą Poznań, a wiele uznanych drużyn przeżywało kryzys formy, wiele zespołów miało rachunki do wyrównania. Nieśmiało wskazywano jako faworyta ekipę Garbarni. Chęć rewanżu za poprzedni bardzo dobry sezon miała zapewnić im siłą rozpędu mistrzostwo w kolejnej edycji rozgrywek. Jak błędnie przewidywano pokazał już początek sezonu, gdy Wisła Kraków bez problemu ograła Garbarnię 3:1. Kto myślał że kontrowersje są już za ligową piłką nie musiał długo czekać, zwycięstwo 1:0 Polonii nad Cracovią w pierwszej kolejce niedługo później zweryfikowano na walkower dla Pasów.

18 maja 1930 doszło do spotkania Cracovii z Legią Warszawa prowadzoną przez legendę Pasów Józefa Kałużę. 10.000 widzów obserwowało niespodziewane zwycięstwo Warszawian 3:2. Miesiąc później Cracovia odkupiła swoje winy zwyciężając w derbach z Wisłą 2:1. Najtrudniejszym rywalem pierwszego w historii mistrza Polski okazała się jednak ekipa obrońcy tytułu z 1929 roku, Warta Poznań. Dwukrotnie pokonali oni Cracovię, najpierw na swoim boisku 1:0, a potem na wyjeździe 4:1. Co więcej, w kolejnych kolejkach Pasy przegrywały z Wisłą 0-1, oraz Ruchem Hajduki Wielkie 0:1. Czy tyle straconych punktów pozostawiało jakiekolwiek szanse na mistrzostwo?

Podopieczni Austriaka Viktora Hierlandera (w wieku 28 lat został trenerem Cracovii, potem selekcjonerem reprezentacji Turcji oraz amatorskiej drużyny Austrii) musieli liczyć na potknięcia rywali. 5 porażek w 22 spotkaniach zapewne we wcześniejszych latach skreślałoby szanse na sukces, ale wyrównany poziom ligi dawał nadzieję na porażki konkurentów.

Pasom po piętach deptały przede wszystkim drużyny Wisły i Legii. Wysoko znajdowała się również Warta, ale finalnie nie odegrała większego znaczenia w wyścigu po mistrzostwo. Kluczową rolę miała za to Garbarnia która zwyciężyła Wisłę na jej stadionie aż 6:1, co było pierwszą tak wysoką porażką Krakowian u siebie.
Porażka nie była jedynie stratą dwóch punktów, Biała Gwiazda która u siebie zawsze grała na wysokim poziomie została wręcz rozbita, a wynik w pełni odzwierciedlał przewagę Garbarni. Wisła która słynęła jednak z odrabiania strat punktowych w lidze, w krótkim czasie wykorzystując potknięcia wszystkich rywali wyszła na prowadzenie w rozgrywkach. Niespodziewanie jednak zaledwie zremisowała z niezbyt mocnymi Czarnymi Lwów 5:5, co sprawiło że Cracovia ponownie wróciła na pierwsze miejsce.

Przed ostatnią kolejką karty rozdawała ekipa Pasów. Ewentualne zwycięstwo z ŁKSem dawało jej tytuł mistrzowski, przy remisie również (chyba że Wisła strzeliłaby kilkanaście bramek w meczu przeciwko Pogoni Lwów, inaczej miała gorszy bilans bramkowy od Cracovii).

Decydujący mecz między Cracovią a ŁKSem okazał się słabą reklamą futbolu, na widowni pojawiło się zaledwie 2.500 osób, a w trakcie samego spotkania kilkukrotnie musiała interweniować policja wobec awantur na trybunach. Nie wpłynęło to jednak na wynik, wygrana 1-0 dała mistrzostwo ekipie Pasów.

Transformacja jaką przeszły rozgrywki o mistrzostwo Polski była aż nadto widoczna. W lidze nie było już „chłopców do bicia” w postaci drużyn znacznie odstających poziomem. Nawet te broniące się przed spadkiem były zdolne do urywania punktów czołówce. Różnice punktowe były nieznaczne, a o końcowych wynikach często decydowały detale. Osłabła pozycja Lwowa (Pogoń przechodziła swoistą przebudowę kadry piłkarskiej, swoje robiły również problemy finansowe), za to systematycznie rosła siła Warszawy i Śląska.

Przegląd_Sportowy_1930-11-29.jpg

Nie było by mistrzostwa dla Pasów, gdyby nie 24 bramki zdobyte przez Karola Kossoka. Karol_Kossok_2Ze 103 zdobytymi golami jest obecnie jedynym piłkarzem rodem z Cracovii na liście „Klubu 100”. Wychowanek 1.FC Katowice najlepsze lata kariery spędził w Krakowie, chociaż paradoksalnie po mistrzowskim sezonie okraszonym koroną króla strzelców zdecydował się przejść do Pogoni Lwów (w 1933 wrócił do Pasów). Po zakończeniu kariery zapowiadał się na solidnego trenera, kto wie czy gdyby nie wybuch II wojny światowej, nie byłby obecnie bardziej kojarzony jako trener Pasów, niż jako jej superstrzelec. Jako Ślązak stał się bohaterem typowo „Polskiego” klubu, ale często określano go Niemcem. Być może duży wpływ miał na to fakt że w 1944 wcielono go do Wehrmachtu. Na jego nieszczęście trafił na front gdy Niemcy przegrywali wojnę i cofali się pod naporem wojsk radzieckich. Złapany do niewoli, zmarł 11 marca 1946 w obozie jenieckim.

800px-Przegląd_Sportowy_1930-12-03_(fragment).jpg1930 tabela.jpg

 

Facebook Comments